Od czasu wybuchu wojny w Ukrainie granicę z Polską przekroczyły miliony uchodźców. Na krócej bądź dłużej zatrzymują się w różnych miejscowościach, również w Świdniku. Czeka tu na nich serdeczne przyjęcie i każda możliwa pomoc. W ramach powrotu do normalności ukraińskie dzieci są przyjmowane do świdnickich szkół. W Szkole Podstawowej nr 5 również pojawiła się grupa dzieci, które przystąpiły do nauki wraz ze swoimi polskimi kolegami. Przyjęcie nowych uczniów nie odbywa się bezkosztowo, ale nieoczekiwanie placówka otrzymała wsparcie aż ze Stanów Zjednoczonych.
– Kontakt z nami nawiązała pani Katarzyna Berg z Nowego Jorku, Polka od ponad 20 lat mieszkająca w USA. Okazało się, że jest krewną Emila Krzykały, absolwenta naszej szkoły i dzięki niemu postanowiła pospieszyć z pomocą oferując wsparcie pieniężne. W konsekwencji na koncie placówki pojawiło się 12 200 zł. Wydamy je na przedmioty związane z edukacją, takie jak papier kserograficzny, tonery, podręczniki do nauki języka polskiego, książki dwujęzyczne. Pani Katarzyna zadeklarowała, że to dopiero początek – mówi Tomasz Szydło, dyrektor SP nr 5.
Udało nam się skontaktować z Katarzyną Berg, która opowiedziała historię swoich kontaktów ze Świdnikiem.
– Jestem lublinianką i początkowo współpracowałam głównie z Hospicjum Małego Księcia oraz ośrodkiem wsparcia dla uchodźców przy ul. Pogodnej. Rzeczy zostały zakupione i osobiście doręczone przez moją wspaniałą siostrę Edytę. Cześć dotacji trafiła też do wioski dziecięcej. W tak tragicznej sytuacji ludzie się zbliżają. Moja współpraca ze szkołą w Świdniku rozpoczęła się zupełnie przypadkowo. Jestem pod wrażeniem pracy pana dyrektora Tomasza Szydło i wszystkich Polaków, którzy otworzyli swoje serca i domy. Jestem także dumna z mojej rodziny tutaj w Stanach i przyjaciół, głównie Amerykanów, którzy dołączyli, aby zebrać gotówkę. Mam w planach organizacją prywatnych, płatnych obiadów. Ponieważ mój apartament na Manhattanie ma ograniczoną powierzchnię, będzie ich zapewne kilka. Wszystkie pieniądze przekażę uchodźcom w Polsce. Nie możemy zaprzestać pomocy, dopóki ta wojna się nie skończy.
W „Piątce” pojawiło się już prawie stu uczniów z Ukrainy. Dyrektor T. Szydło zastanawiał się nad sposobem jak najszybszej ich integracji ze społecznością szkolną.
– Organizuję spotkania z matkami uczniów z Ukrainy. Podczas jednego z nich przedstawiłem dwa warianty rozwiązań. Pierwszy to organizacja oddziałów złożonych wyłącznie z Ukraińców, drugi – włączenie ich do klas, w których uczy się polska młodzież. Okazało się, że druga koncepcja bardziej odpowiada naszym gościom. Mamy więc klasę pierwszą, w której uczy się aż siedmioro dzieci z Ukrainy. Do pracy w tej klasie zaangażowała się, jako wolontariuszka, ukraińska nauczycielka. Staramy się o jak najszerszą aktywizację młodzieży. Zachęcamy na przykład do dołączenia do zespołów sportowych. Za nami pierwsze obserwacje nowych podopiecznych. Uczniowie klas starszych mile zaskoczyli nas bardzo dobrą znajomością języka angielskiego i zdolnościami matematycznymi. Dla ułatwienia komunikacji przywróciliśmy możliwość korzystania na terenie szkoły ze smartfonów. Zorganizowaliśmy dwie godziny tygodniowo nauki języka polskiego. Dla nowo przybyłych uczniów z Ukrainy będziemy tworzyć, zgodnie z zaleceniem MEiN klasy przygotowawcze. Po prostu robimy co możemy – mówi Tomasz Szydło.
fot. poglądowe gk24.pl
Artykuł przeczytano 1727 razy
Last modified: 31 marca, 2022



