W galerii Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej, przy ul. Niepodległości 13, można podziwiać prace świdniczanki Anny Pasik. To wystawowy debiut artystki. Ekspozycja dostępna będzie do 18 lutego.
Anna Pasik jest amatorką malarstwa i innych sztuk plastycznych. Swoją przygodę z tą dziedziną rozpoczęła kilka lat temu.
– Dokładnie w grudniu 2016, podczas turnusu sanatoryjnego w Ustroniu Śląskim – wyjaśnia pani Anna. – Za namową koleżanki trafiłam na warsztaty w pracowni Art. Terapii Sanatorium „Równica”. Dołączyłam do grupy kuracjuszek spędzających w ten sposób czas wolny, by sprawdzić swoje umiejętności. Czuwał nad nami ustroński artysta Dariusz Gierdal. Pierwszego dnia dostałam ołówek do ręki, kolejnego kredki. Okazało się, że to, co widzę, potrafię też przelać na papier. Na trzecim spotkaniu usłyszałam od pana Darka, że jestem niezwykle utalentowana i słowa te inspirują mnie do dziś. Rok 2016 był dla mnie wyjątkowo bolesny, ponieważ odeszła moja Mama i moja sunia, więc terapia sztuką przydała się i trwa do dziś.
Przez ostatnie lata świdniczanka, metodą eksperymentu, uczyła się nie tylko, jak malować, ale również jak łączyć farby z mediami (olej, terpentyna itp.). Nie są jej obce akwarele, akryle, kredki, pastele i węgiel, najchętniej jednak maluje tymi pierwszymi.
– Mimo zapowiedzi, że już więcej nie kupię akryli, zamówiłam kolejne – śmieje się A. Pasik. – Jeśli chodzi o tematy, zazwyczaj maluję to, co podpatrzę i mi się spodoba. Krajobrazy, pejzaże, abstrakcje, ilustracje botaniczne. Łapię się na tym, że teraz inaczej patrzę na otaczającą mnie rzeczywistość, przede wszystkim przyrodę i zmiany w niej zachodzące. Uwielbiam obserwować chmury.
Na pierwszej w swoim dorobku wystawie, świdniczanka prezentuje część swoich prac. Jest to malarstwo akwarelowe, olejne, akrylowe, pastele, ale także ikony.
– Z czasem mój warsztat powiększył się o technikę decoupage i tak zaczęła się przygoda z ikonami. Wyklejam, maluję, złocę, zabezpieczam, lakieruję. Bardzo lubię tekstury, których używam na płótnach i w zdobieniu ikonek – mówi pani Anna. Dodaje: – W tej chwili malowanie jest nie tylko pasją, bez której nie wyobrażam sobie życia, ale przede wszystkim terapią i lekarstwem na stres. Chyba to jest ten moment, kiedy uwierzyłam w dar, podarowany przez Pana talent. Bo jak to inaczej wytłumaczyć? Dziękuję córce Marcie, która jest pierwszym recenzentem i chociaż wszystko jej się podoba, zawsze stanowi to dla mnie ogromne wsparcie. Długo wahałam się nad wystawieniem prac, dlatego jestem bardzo wdzięczna mojej koleżance, Kasi Sienkiewicz, która zgłosiła mnie do biblioteki. Chociaż teraz jest za oceanem i nie może obejrzeć ekspozycji, serdecznie Jej dziękuję. Mam też nadzieję, że w najbliższej przyszłości będę mogła wyeksponować pozostałe prace.
aw
Artykuł przeczytano 1824 razy
Last modified: 8 lutego, 2022



