Spotkanie 24. Kolejki TAURON 1. Ligi pomiędzy Polskim Cukrem Avią Świdnik a Exact Systems Norwid Częstochowa było okazją do rewanżu żółto-niebieskich za porażkę pod Jasną Górą. Niestety, rywalizacja w Świdniku zakończyła się takim samym wynikiem i zwycięstwem gości 3:1 (13:25, 26:24, 25:18, 25:22).
Początek nie zapowiadał emocji w tym meczu. Avia bardzo szybko objęła prowadzenie i zaczęła narzucać gościom swój styl gry. Dobrze na zagrywce spisywał się Karol Rawiak, w ataku królował Mateusz Rećko, a na środku rządził Łukasz Swodczyk. Przewaga świdniczan rosła z każdą minutą, zaś częstochowianie nie potrafili złapać właściwego rytmu gry. Ostatecznie Avia wygrała 25:13.
Wydawało się, że to jest dzień żółto-niebieskich, a Norwid będzie dla nich tylko tłem. Nic bardziej mylnego. Goście szybko otrząsnęli się po dotkliwym ciosie w pierwszej partii. Mimo wyrównanego początku, Norwid wyszedł na kilkupunktowe prowadzenie. W szeregach Avii wyraźnie siadła zagrywka i doszły do tego kłopoty w przyjęciu serwisów gości. Trener Chwastyniak dokonał kilku zmian i żółto-niebieskim udało się doprowadzić do remisu 22:22, a chwilę później wyjść na prowadzenie 23:22. Wtedy to zagrywkę zepsuł Karol Rawiak, a chwilę później, mimo perfekcyjnego przyjęcia, niedokładnie wystawił piłkę Nowak i gościom udało się zablokować Łukasza Swodczyka. W następnej akcji środkowy Avii zdobył punkt w ataku i zrobiło się 24:24. Więcej zimnej krwi w końcówce seta zachwali jednak goście z Częstochowy i tym samym stan meczu się wyrównał.
Ta wygrana podziałała bardzo pozytywnie na gości. Po wyrównanym początku trzeciego seta, znów zaczęli zdobywać przewagę. Doskonale w ataku spisywał się Kryński, a świdniczanie wciąż mieli problemy z przyjęciem. Do tego doszły także problemy w ataku. Przewaga Norwida wciąż rosła i zatrzymała się na siedmiu punktach.
W czwartej partii znów do pracy wzięli się podopieczni Witolda Chwastyniaka. Praktycznie od początku seta zaczęli prowadzić. Ich przewaga urosła do czterech oczek przy stanie 8:4. Wówczas częstochowianie zdobyli aż cztery punkty z rzędu. Świdniczanie mieli mnóstwo problemów z zagrywką Tomasza Kryńskiego. Avia wyszła jeszcze na prowadzenie 10:8, ale szybko je straciła. Do końca trwała zażarta walka punkt za punkt, jednak w samej końcówce znów przyśpieszyli częstochowianie i wygrali czwartego seta oraz całe spotkanie.
– Grając z zespołem z czołówki, jakim jest Norwid, musimy zagrać na 100% możliwości. Tego w tym meczu nam zabrakło. Nie wiem, czym to jest spowodowane. Czy usztywnieniem, czy gorszym dniem, ale widać było, że kilku zawodników zagrało poniżej swoich umiejętności. Była szansa na punkty. Pierwszy set pokazał, że Norwid nie jest w najlepszej dyspozycji. W drugim daliśmy się im podnieść na własne życzenie. Straciliśmy punkty i musimy to przeanalizować. Podobnie jak w meczu w Częstochowie, zepsuliśmy mnóstwo zagrywek. Wytyczne były jasne. Omijać zagrywką Koguta, zagrywać w libero i Szewczyka. Niestety, nie do końca było to zrealizowane. Po zejściu Szewczyka, zamiast utrzymać zagrywkę, zwolniliśmy rękę, zaś przy dobrym przyjęciu, rozgrywający takiej klasy jak Tomek Kowalski, doskonale wie, co wtedy należy robić – podsumował trener Witold Chwastyniak.
– Po pierwszym koncertowym secie chyba się troszkę uśpiliśmy i dostosowaliśmy poziomem emocji do rywali. Początek drugiej części nam odjechał i choć dogoniliśmy rywali, nie potrafiliśmy wyjść na 2:0. Mieliśmy na to szansę, ale dwie, trzy słabe akcje spowodowały, że zrobiło się 1:1. Zamiast wyjść na trzeciego seta podwójnie zmobilizowanymi, wciąż podtrzymywaliśmy ten sam poziom emocji. Nie powiem, że był to tak zwany „Stojanow”, ale nie czułem, byśmy epatowali taką agresją, jak w każdym innym meczu. Nie wiem, czym było to spowodowane. Być może pierwszy set, gładko wygrany, nas uśpił. Może pomyśleliśmy, że mecz sam się wygra, a w sporcie nic nie przychodzi samo. Norwid już nie raz pokazał, że potrafi odwrócić losy rywalizacji. Tak też się stało teraz, przegraliśmy 1:3 i przez kilka dni trzeba będzie przełknąć gorycz porażki. Nie uważam, że Norwid jest drużyną lepszą od nas. Myślę, że byli do pokonania. Graliśmy we własnej hali i u siebie nie możemy psuć aż tylu zagrywek. Dużo czasu poświęcamy na ten element gry i chcemy, żeby tutaj, w Świdniku, była to nasza broń, by każdego rywala odrzucić od siatki. W tym meczu się to nie udało. Nie ma co też ujmować chłopakom z Częstochowy. Podnieśli się po laniu w pierwszym secie i za to duży szacunek. My jednak patrzymy na naszą grę, a w tym spotkaniu nie wyglądała ona tak jak należy – dodał kapitan Avii Jakub Guz.
Najbliższy mecz żółto-niebiescy rozegrają w Krakowie. W sobotę, o godzinie 15.30 zmierzą się z AZS AGH.
Polski Cukier Avia Świdnik – Exact Systems Norwid Częstochowa 1:3 (25:13, 24:26, 18:25, 22:25).
Avia: Swodczyk, Obermeler, Nowak, Rawiak, Guz, Rećko, Kuś oraz Machowicz, Walawender, Żywno, Sługocki i Kurek
Najwięcej punktów dla Avii: Swodczyk (16), Rećko (14), Rawiak (12)
MVP: Kacper Wasilewski (libero)
Pozostałe wyniki 24. Kolejki TAURON 1. Ligi
Mickiewicz Kluczbork – BBTS Bielsko-Biała 3:2
KRISPOL Września – Lechia Tomaszów Mazowiecki 3:1
MCKiS Jaworzno – eWinner Gwardia Wrocław 0:3
LUK Politechnika Lublin – ZAKSA Strzelce Opolskie 3:0
BKS Visła Bydgoszcz – AZS AGH Kraków 3:1
Mecz BAS Białystok – KPS Siedlce został przełożony na 20.03.2021 r.
MO
Artykuł przeczytano 1493 razy
Last modified: 20 marca, 2021



