niedziela, 14 czerwca 2026r.

Ratunkiem zagraniczne adopcje

Autor: |

Schronisko dla bezdomnych zwierząt w Krzesimowie powoli wygasza działalność. Jego definitywne zamknięcie miało nastąpić 30 czerwca. Jednak z powodu wybuchu pandemii koronawirusa Nadleśnictwo Świdnik, gospodarz terenu, na którym zlokalizowana jest placówka, zgodził się przedłużyć umowę dzierżawy o dalsze trzy miesiące.

Pod opieką wolontariuszy pozostaje już tylko sześć psów. Ta ilość to powód do radości, gdyż jeszcze w maju na adopcję oczekiwało aż 17 czworonogów. Dzięki operatywności świdnickich animalsów, większości zwierząt udało się znaleźć nowe domy w Niemczech. Pozostająca w schronisku szóstka psiaków najprawdopobniej w sierpniu również znajdzie bezpieczne schronienie za Odrą.

Jednak do tego czasu trzeba im zapewnić opiekę, a finansowa sytuacja, w której znalazło się schronisko jest krytyczna.  – Wszyscy poodwracali się od nas – mówi Maria Ferens, prezes Świdnickiego Stowarzyszenia Opieki nad Zwierzętami, które prowadzi schronisko. – Tylko jedna gmina płaci nam 124 zł za odłowionego na swoim terenie psa.

Reszta środków pochodzi z dobrowolnych wpłat. A nie są to wystarczające kwoty. Pod koniec czerwca zepsuły się obydwa schroniskowe auta: fiat scudo i renault cangoo. Katastrofa wisiała w powietrzu, gdyż samochód jest dla personelu jedynym środkiem komunikacji. Na szczęście, dzięki ogłoszeniom w Internecie, w ciągu jednego dnia udało się zebrać 1700 zł na naprawy. Jeden z samochodów już wyjechał z warsztatu. Drugi czeka w kolejce.

Do tego dochodzą stałe opłaty, m.in. czynsz, energia, woda… Dużo pieniędzy pochłania opieka weterynaryjna. Długi w gabinetach wciąż czekają na uregulowanie. – To drogie usługi, ale nie możemy z nich zrezygnować, gdy zwierzęta cierpią. Dzięki Bogu nie musimy kupować jedzenia. Mamy sporo puszek i suchej karmy pochodzących z darów – dodaje M. Ferens.

Wolontariusze cieszą się z udanych adopcji. Nietrudno zauważyć, że los się wreszcie uśmiechnął do niechcianych czworonogów. – Na przykład nasz psi senior Lucky… Nikt mu nie dawał cienia szansy na adopcję. Znalazł się jednak ktoś, kto go wypatrzył i pokochał. Nowy właściciel właśnie zabrał Luckiego na wakacyjny wyjazd w Alpy. Wszystkie z pozoru nieadoptowalne staruszki, które wyjechały za Odrę, wiodą spokojne i godne życie – cieszy się szefowa schroniska.

Inny przypadek to rodzeństwo Tajga i Tajger, które od urodzenia były razem. Przy załatwianiu zagranicznych adopcji psiaki zostały rozdzielone. Rozłąka wpędziła ich w taką depresję, że nowi właściciele zgodnie uznali – psy muszą być razem. Dzięki interwencji schroniska, Tajger lada dzień dołączy do wspólnego domu, w którym już mieszka jego siostra.

Gorzej jest na własnym „podwórku”

Niedawno pod opieką stowarzyszenia znalazł się Ares, pies w typie owczarka niemieckiego. Odebrano go właścicielowi, który groził, iż obetnie zwierzęciu głowę. Zwyrodnialec czeka na wyrok, a Ares na nowe życie. Pomimo likwidacji schroniska, stowarzyszenie będzie nadal działać, bo problem porzucania i dręczenia zwierząt nie zniknie. Pani Marii trudno pogodzić się z likwidacją psiego przytuliska.

– Muszę jakoś dotrwać. Zostanie smutek i żal. Schronisko w tym miejscu jest bardzo potrzebne. Mówi się, że trumna kieszeni nie ma, ale co zrobiliśmy na tym padole, zabierzemy ze sobą po śmierci. Będę miała satysfakcję, że pomogłam tym niezwykłym istotom, kiedy były w wielkiej potrzebie.

Apelujemy o pomoc dla Krzesimowa

Bez względu na to ile psów pozostało, nadal potrzebują naszego wsparcia. Darowizny można wpłacać na numer konta: 32 1240 5497 1111 0000 5006 4065, wpisując w tytule przelewu „Pomoc dla Schroniska w Krzesimowie”.

Artykuł przeczytano 2248 razy

Last modified: 9 lipca, 2020

Zmień język »
Przejdź do treści