sobota, 19 września 2020r.

Wrzesień`39 na świdnickim lotnisku

Autor: |

Co działo się w pierwszych dniach po wybuchu II wojny światowej na lotnisku w Świdniku? Czy funkcjonowało ono jako bojowe? Czy startowały z niego polskie samoloty, aby atakować wrogie wojska?

Już pod koniec lipca sztab lotniczy wydał ogólne wytyczne użycia lotnictwa na wypadek wojny. Istniał także plan mobilizacji. W świetle tych dokumentów na świdnickie lotnisko, w dniach 25 i 26 sierpnia, miały zostać przetransportowane drogą kolejową samoloty bombowe PZL 37 Łoś. Niestety, płyta okazała się zbyt grząska i trzeba było zmienić dyslokację na lotniska Ułęż i Podlodów.

2 września, o godzinie 8.30, niemiecka Luftwaffe zbombardowała lotnisko. Zginęło 6 osób, a 9 zostało rannych. Ofiary to głównie rezerwiści Bazy Lotniczej nr 3 z Poznania. Uszkodzono hangar i nowo budowany obiekt, należący do szkoły pilotów. Zniszczono także samolot RWD 8. Na kolonię Franciszków spadło ok. 50 bomb, a na las w okolicy lotniska dwukrotnie więcej. Wiemy, że celem tego nalotu była Lubelska Wytwórnia Samolotów.

Kolejne naloty miały miejsce 7 i 9 września. Szczególnie ten drugi okazał się dotkliwy. Kilkanaście niemieckich samolotów dokonało bombardowania pola wzlotów, hangaru, budynku szkoły pilotów, a także otoczenia lotniska. Po zrzuceniu bomb, ostrzelano z broni pokładowej znajdujące się na płycie maszyny. Zniszczeniu uległy 2 samoloty PZL 23 Karaś, 1 samolot bombowy LWS 6 Żubr, 7 rozpoznawczych RWD 8 i prawdopodobnie 1 samolot Łoś. Kilka maszyn zostało uszkodzonych. Były też ofiary w ludziach – 8 zabitych i kilkunastu rannych.

Zgodnie z ówczesnymi zarządzeniami, w chwili wybuchu wojny, pułki lotnicze były przemianowane na Bazy Lotnicze. 3 września na naszym lotnisku powstała jednostka utworzona przez pilotów ewakuowanej Bazy nr 3 z Poznania. Zadaniem oddziału było szkolenie pilotów i kierowanie ich do dywizjonów myśliwskich oraz w miarę możliwości prowadzenie akcji bojowych.

W Świdniku kpt. pil. Tadeusz Czołowski i kpt. piI. Jerzy Orzechowski podjęli się zorganizowania klucza rozpoznawczego, w oparciu o samoloty PZL.23b Karaś, PWS-26 i R-XIII oraz klucza myśliwskiego, mając do dyspozycji nieuzbrojone samoloty PZL-11c. Klucz pod dowództwem kpt. Czołowskiego wykonywał loty rozpoznawcze, głównie na potrzeby organizującej się Armii „Lublin” i obrony rejonu środkowej Wisły. 10 września Baza Lotnicza została ewakuowana do Łucka. Mimo zmasowanego bombardowania lotniska w dniu 11 września, samoloty ocalały, gdyż zostały rozproszone i dobrze zamaskowane. Odleciała nimi słynna Brygada Pościgowa, dowodzona przez legendarnego płk. Stefana Pawlikowskiego, której piloci także postawili stopę na naszym lotnisku.

Zniszczone podczas kampanii wrześniowej polskie lotniska zostały w znacznej mierze odbudowane i zaczęły być wykorzystywane przez Luftwaffe. Podobnie stało się z lotniskiem w Świdniku.

Wojenna historia regionu

Już w ostatnich dniach sierpnia 1939 r. na drodze wiodącej do Chełma i Zamościa, pojawiły się kolumny ludności wysiedlonej znad granicy polsko – niemieckiej. W kolejnych dniach drogi wiodące na wschód, zaczęły się zapełniać uciekinierami. Co jakiś czas na błękitnym i słonecznym niebie pojawiały się niemieckie samoloty, które siały śmierć i zniszczenie. Ostrzeliwano i bombardowano zarówno kolumny uciekinierów, jak i rolników pracujących w polu.

Pojawiły się pierwsze ofiary zarówno wśród żołnierzy, obsługi lotniska, jak i ludności cywilnej. Sołtys Świdnika zajął się pochówkiem poległych, zaś rannych odwieziono do szpitala w Kazimierzówce, prowadzonego przez siostry szarytki. 4 września w kolonii Franciszków został zatrzymany mężczyzna podejrzany o szpiegostwo na rzecz Niemiec. Znaleziono przy nim mapy Lublina oraz szkic lotniska w Świdniku.
Bombardowania nie ominęły także Piask. Naloty miały miejsce 7, 9, 14 i 17 września. Stały się one przyczyną pożarów budynków na ulicach: Zamojskiej i Lubelskiej. Kilka domów spłonęło. Jednak stałe dyżury strażaków oraz drużyn obrony cywilnej i przeciwlotniczej uchroniły Piaski przed poważniejszymi zniszczeniami. Pierwsze ofiary śmiertelne, powstałe w wyniku bombardowań i ostrzału, uświadomiły mieszkańcom czym będzie ta wojna i jaką grozę niesie ze sobą.
Przemieszczanie dużych mas ludzkich i zakupy żywności przez uciekinierów pochłonęły cały zapas podstawowych towarów spożywczych. W sklepach zaczęły występować poważne braki. W oczy zaglądał strach, a w szeregi wkradała się panika. Bardzo ważną rolę odegrała wówczas inteligencja, zwłaszcza nauczyciele i lekarze. Ci pierwsi organizowali stałe dyżury przeciwpożarowe. Zwożono rannych, grzebano zabitych, organizowano kwatery dla uciekinierów. Lekarze i pielęgniarki zajmowali się szkoleniem wyspecjalizowanych drużyn sanitarnych. Wypełnienie wolnego czasu pozwalało choć na chwilę zapomnieć ludziom o grozie wojny.
Lubelszczyzna stała się także miejscem ewakuacji niektórych organów rządowych. Ministerstwo Spraw Zagranicznych ewakuowano do Kazimierza i Nałęczowa, zaś w Piaskach ulokowano Ministerstwo Spraw Wojskowych. 13 i 14 września uformowano w Piaskach I Batalion Obrony Lublina pod dowództwem mjr. Józefa Bocianowskiego. 14 września dotarł do Piask 11 Dywizjon Pancerny z Mazowieckiej Brygady Kawalerii, dowodzony przez mjr. Stefana Majewskiego. Tego samego dnia nocą, żołnierze wysadzili most na rzece Giełczew w Piaskach. Spłonął również młyn Wajzerów wraz przyległym magazynem zboża. Ziarno paliło się prawie cały tydzień.
Wacław Czyżewski wspomina, jak 17 września przechodził przez płonące Piaski. Droga usłana była trupami, a w dopalających się budynkach czerniały szczątki ludzkie. Słychać było jęki rannych, którymi nie miał się kto zająć. Wszędzie czuć było woń spalenizny i gryzący dym. Niemieckie lotnictwo wisiało nad głowami. Ogromne wyrwy w szosie, leje po bombach, w które co chwila wpadały spłoszone konie i woły z dobytkiem. Nie działała żadna łączność i komunikacja. Wszystko to dopełniało straszliwy obraz września 1939 r.

Niemiecki obóz w Trawnikach

O wyborze miejsca zdecydowały: istnienie budynków po byłej cukrowni oraz dobre połączenie kolejowe wraz z istniejącą bocznicą, a także możliwości rozbudowy obozu. W 1941 r. spełniał funkcję obozu pracy, w którym wykorzystywano Żydów przywożonych z terenu Polski, a także z innych krajów europejskich. Istniały tu zakłady wyrobu futer, szczotkarskie oraz wyrobu szczeciny. W 1942 r. umieszczano tam osoby schwytane podczas akcji antypartyzanckiej Sonderzug Heinrich. W 1943 r. osadzono zakładników oraz kobiety z dziećmi, których mężowie uczestniczyli w ruchu oporu. Filię obozu zlokalizowano w Dorohuczy, gdzie eksploatowano złoża torfu.

W Trawnikach istniał też obóz szkoleniowy SS, dla potrzeb formacji pomocniczych SS, głównie Rosjan i Ukraińców. W pierwszej połowie 1943 r. przeniesiono tu niemieckie zakłady firmy Fritz Schultz ze zlikwidowanego getta warszawskiego. Więźniów niezdolnych do pracy odsyłano do obozów zagłady w Bełżcu i Sobiborze.

Masowe mordy Żydów rozpoczęły się z chwilą rozpoczęcia na Lubelszczyźnie „Akcji Reinhardt”. Jej finał nastąpił w Trawnikach 3 listopada 1943 r. (również na Majdanku i w Poniatowej). Nad wcześniej przygotowanymi rowami przeciwlotniczymi rozstrzelano ok. 12 tys. Żydów z obozu pracy w Trawnikach i Dorohuczy. Pozostawiono przy życiu od 60 do 80 Żydów, z zadaniem spalenia zwłok i dokonania segregacji mienia pozostawionego przez skazańców. Później ich także zabito.

Szacuje się, iż przez obóz w Trawnikach przeszło ok. 23 tys. ludzi. Ok. 17 tys. stanowili Żydzi z Polski, Austrii, Czech, Niemiec, Słowacji, Holandii, Białorusi, Belgii i Francji. W 1960 r. w pobliżu miejsca zbrodni postawiono skromny pomnik upamiętniający ofiary różnych narodowości.

Mirosław Król, w ramach cyklu „Historia bliska”

Podpis pod zdjęcie: Lotnisko, hangar oraz budynek szkoły pilotów w Świdniku. Fotografia wykonana z samolotu 4 czerwca 1939 roku. Źródło: Skrzydlata Polska, czerwiec 1939, s. 173.

 

 

Artykuł przeczytano 108 razy

Last modified: 4 września, 2020

Registration

Zapomniałeś hasło?