poniedziałek, 20 września 2021r.

W kulturze drzemie moc

Autor: |

W ubiegłym roku Spółdzielczy Dom Kultury świętował jubileusz 40-lecia. Przez ten czas wychował kilka pokoleń świdniczan, pomagając im odnaleźć w sobie talent i rozwijać pasje, ale przede wszystkim, ucząc człowieczeństwa. Od kilku lat za sterami ośrodka, który jest nominowany do tytułu Świdniczanin Roku, stoi Edyta Socha. W rozmowie wspominamy 4 dekady działalności.

Przeszłość

Historia Spółdzielczego Domu Kultury sięga 1979 roku. W Świdniku powstało wtedy Osiedle Lotnicze, a przy nim Osiedlowy Dom Kultury, finansowany przez Spółdzielnię Mieszkaniową. Mieszkańcy mogli korzystać z Klubu Małego Majsterkowicza, modelarni okrętowej i lotniczej, Ludowego Zespołu Pieśni i Tańca, Chóru Męskiego „Harfa”, teatrzyku lalkowego, kółek fotograficznych i plastycznych.

– Był także Klub Płytowy „Igła”, gdzie spotykali się młodzi ludzie. Razem odtwarzali płyty i dyskutowali o muzyce – opowiada Edyta Socha.

W 1989 roku w Polsce zaczęły się przemiany polityczne. Kulturę zepchnięto na dalszy plan, a ODK musiał zmierzyć się z poważnym kryzysem.

– Nie było pieniędzy na prowadzenie działalności, więc Ewa Wdowczyk, ówczesna dyrektor domu kultury, stworzyła Towarzystwo Wspierania Działalności Kulturalnej. To ono koordynowało pracę placówki i pozyskiwało środki na działalność. Na bazie klubu „Igła” powstała dyskoteka. Pieniądze z zysków także były przeznaczane na pracę ośrodka – tłumaczy E. Socha.

W 1993 roku ODK wrócił pod skrzydła Spółdzielni Mieszkaniowej, a towarzystwo zawieszono. Połączony z Klubem Młodzieżowym „Emka”, działającym na innym osiedlu, stworzyły Spółdzielczy Dom Kultury.

Teraźniejszość

SDK może pochwalić się szeroką ofertą zajęć. Wiele z nich stanowi kontynuację tego, co rozpoczęto przed laty. Od 40 lat działa Chór „Tercja”, od 50 Klub Seniora „Spokojna Przystań”. Nieprzerwanie pracuje też modelarnia lotnicza, którą początkowo prowadził Władysław Starobrat, a od dwóch lat robi to jego wnuk, Patryk Sadowski.

– To rodzinne tradycje, przekazywane z rąk do rąk. Udało się też powrócić do Klubu Małego Majsterkowicza, zrzeszającego sześciolatków. Działa kółko plastyczne, kierowane wcześniej przez Elę Kleczek, a od 3 lat przez Basię Grochecką. Od 28 lat prowadzę Zespół Tańca Nowoczesnego „Ambarass”. Z dawnych form pracy zostały zajęcia wokalne Ani Choiny. Wróciliśmy też do teatru, kabaretu, rękodzieła. Udało się stworzyć nowe propozycje: taniec nowoczesny i dla dorosłych, hip hop, jujitsu, jogę, zajęcia umuzykalniające dla 2-latków, których instruktorem jest Damian Czerniak. Cały czas się rozwijamy. W ubiegłym roku mieliśmy 150 osób. W tym ta liczba urosła do ponad 300. Ludzie do nas lgną. Cieszymy się, że czują się tu jak u siebie – mówi moja rozmówczyni.

Ośrodek pozostaje w kontakcie z wychowankami nawet wtedy, gdy ci już dorośli i założyli rodziny. Wielu z nich właśnie do SDK kieruje kroki, zapisując na zajęcia swoje pociechy.

– W grupach tanecznych, które prowadzę, jest wiele dzieci moich byłych wychowanków. Podobnie jest w przypadku modelarni lotniczej. Wielu pamiętamy z dawnych lat, inni sami mówią nam, że kiedyś tu przychodzili – przyznaje pani Edyta.

W ubiegłym roku pracownicy ośrodka założyli Stowarzyszenie Świdnicki Krąg Kultury. To otworzyło przed nimi szansę na pozyskanie większych środków.

– Powstanie stowarzyszenia otworzyło nam drogę do pozyskiwania dofinansowania na nasze działania. W tym roku razem z Urzędem Miasta zrealizowaliśmy 3 projekty. W planach mamy kolejny, jeśli tylko sytuacja się ustabilizuje – wyjaśnia kierownik SDK.

Artyści z sukcesami

Wychowankowie ośrodka zawsze chętnie sprawdzają się na zawodach, konkursach oraz festiwalach. Wysokie miejsca zdobywają nie tylko na arenie wojewódzkiej czy ogólnopolskiej, ale także międzynarodowej.

– Nasi modelarze zawsze przywożą medale. Ich instruktor, Patryk, był mistrzem Polski i świata. W ubiegłym roku zespoły młodszy i starszy z ZTN „Ambarass” zajęły II miejsce na zawodach w Bułgarii. Świetnie poradziły sobie także solistki, które w swoich kategoriach wiekowych znalazły się na I miejscu. Sześć tancerek z „Ambarassu” to stypendystki: 3 burmistrza i 3 marszałka województwa. W tym roku, mimo trudnej sytuacji i braku treningów, nasza solistka, Julka Krysa, została wyróżniona w zawodach „Solo w sieci”. To ogromny sukces dla 8-letniej dziewczynki, która rywalizowała z 400 tancerzami – chwali się pani Edyta.

Nauka człowieczeństwa

Ośrodek za główny cel stawia sobie wychowanie ludzi kochających kulturę. Nie zapomina także o tym, by pokazać, szczególnie najmłodszym, jak ważny jest szacunek do drugiej istoty.

– Naszym celem jest umożliwić dzieciom, dorosłym i seniorom rozwijanie pasji. Chcemy dać im miejsce, do którego zawsze mogą przyjść. Szczególnie zależy nam na młodych osobach, które mają trudną sytuację rodzinną. Pokazujemy im, że nie muszą stać z kolegami na ulicy i palić papierosy. Że mogą zaimponować rówieśnikom talentem – opowiada kierowniczka SDK. – Wielu ludzi uważa, że skoro sami nie korzystają z domów kultury, to są niepotrzebne. My uważamy, że jeśli setka dzieci nie stoi na ulicy i popada w nałogi, to warto działać.

Pracownicy domu kultury mają miękkie serca, dlatego chętnie angażują się w akcje charytatywne.

– Zorganizowaliśmy koncert dla Pawełka Łagowskiego, chłopca z czterokończynowym porażeniem mózgowym. Dzięki zebranym pieniądzom udało się kupić specjalny wózek. Teraz mama Pawełka może zabierać go na treningi biegowe. Nie wspomnę już o schronisku dla bezdomnych zwierząt w Krzesimowie, któremu też pomagaliśmy. Łącznie zaprosiliśmy świdniczan na 7 koncertów. Zawsze staramy się też grać z Wielką Orkiestrą Świątecznej Pomocy – dodaje moja rozmówczyni.

Od kilku lat przy ośrodku działa grupa wolontariuszy, wspierający wszystkie akcje na rzecz potrzebujących. Chodź pandemia sprawiła, że ich działalność została zawieszona, Czarodzieje Dobrodzieje nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

– To sekcja, do której należą osoby niepełnoletnie. Nie możemy ich teraz narażać, ale na pewno wrócimy do tej aktywności – zapewnia pani Edyta.

Przyszłość

– Jesteśmy otwarci na to, co przyniesie czas – podsumowuje Edyta Socha. – Mamy wiele pomysłów. Marzy nam się zespół bębniarski dla najmłodszych, pracownia krawiecka, zajęcia dziennikarskie. Chcielibyśmy na nowo otworzyć modelarnię okrętową. Myślimy też o kółkach zainteresowań czy zajęciach z matematyki czy rysunku technicznego.

Choć ten rok ograniczył wiele dziedzin życia, ośrodek nie poddaje się. Tancerze z ZTN „Ambarass” przygotowują się do reprezentowania SDK w Hiszpanii i Chorwacji. Pracownicy placówki już myślą o organizacji zimowiska czy wycieczki do Opery Lwowskiej.

Agata Flisiak 

 

Artykuł przeczytano 1047 razy

Last modified: 1 listopada, 2020

Registration

Zapomniałeś hasło?