piątek, 26 lutego 2021r.

Symulator czeka na otwarcie

Autor: |

Polecimy do Holandii, Chicago, Warszawy, a nawet do… Japonii. A wszystko to nie opuszczając wygodnego fotela i rodzinnego Świdnika. Strefa Historii zakończyła prace nad symulatorem lotów, który powstał dzięki ubiegłorocznej edycji Budżetu Obywatelskiego.

Pomysł na budowę urządzenia zgłosił Kamil Grabowski, wychowanek Klubu Modelarskiego „Taurus” działającego przy Miejskim Ośrodku Kultury. Jego koszt to 54 tysiące złotych. Prace nad symulatorem trwały kilka miesięcy. Pracownicy Strefy Historii kompletowali potrzebne do złożenia sprzętu urządzenia przypominające te, z których korzystają na co dzień piloci.

Wspólnie udało im się stworzyć dwuosobowe stanowisko z ekranem o łącznej długości 3,3 m, na którym można latać samolotami Cesna 152, Zlin, Airbus 320 czy Boeing 747. Prawdziwe emocje poczujemy też wybierając model akrobacyjny Extra 330. A to zaledwie garść proponowanych maszyn.

– Korzystamy z Microsoft Flight Simulator, dzięki czemu mamy dostęp do różnych statków powietrznych. Obecnie wgraliśmy 20 modeli, w tym znane świdniczanom samoloty Cesna 152 – mówi Andrzej Misiurski ze Strefy Historii. – System cały czas aktualizujemy, więc ta liczba również rośnie. Mamy nadzieję, że uda nam się też pozyskać symulację lotu odrzutowcem Fighter.

Niezwykła podróż

Osoba, która odwiedzi świdnicką izbę pamięci, poczuje się jak prawdziwy pilot. Symulator wyposażony jest w dwa fotele, wolant, joystick wykorzystywany w myśliwcach, trzy 50-calowe ekrany oraz komputery, na których widać niezbędne do lotu parametry. Użytkownik może tak ustawić system, by lot startował, na przykład z Portu Lotniczego Lublin w Świdniku do pobliskiego Radawca, czy nawet Chicago. Po zaplanowaniu trasy, zobaczy ile kilometrów pokona, jak silny jest wiatr, ile paliwa zużyje i czy będzie potrzebował przystanku na tankowanie.

– Symulator pozwala na latanie w dowolnych warunkach pogodowych. Możemy ustawić go tak, by lot odbył się przy takiej pogodzie, jaka jest aktualnie za oknem. Na przykład, kiedy w poniedziałek testowaliśmy urządzenie, lataliśmy w czasie rzeczywistym, w śniegu, przy niemal zerowej widoczności. Ale możemy też wybrać nocny tryb czy lot w dzień przy pięknym, bezchmurnym niebie. Nie tylko ze Świdnika, ale z dowolnego lotniska na świecie – opowiada A. Misiurski.

Urządzenie jest już gotowe i czeka na pierwszego pilota. Skorzystamy z niego, gdy placówka zostanie ponownie otwarta.

af

Artykuł przeczytano 342 razy

Last modified: 12 lutego, 2021

Registration

Zapomniałeś hasło?