sobota, 06 czerwca 2020r.

Pomóżmy spełnić marzenia Daniela

Autor: |

17 września 2018 roku Daniel Siegieda zapamięta do końca życia. Szykował się do pracy, gdy dostał silnego bólu brzucha. Po kilku godzinach spędzonych w szpitalu, stracił przytomność. Lekarze stwierdzili zapalenie otrzewnej i podjęli decyzję o operacji. Było już jednak za późno…

– Organizm nie wytrzymał. Dostałem wstrząsu septycznego, pojawiła się niewydolność serca. Nerki i wątroba odmówiły posłuszeństwa. Doszło zapalenie płuc. Zapadłem w śpiączkę. Dawano mi 1,5% szans na przeżycie – opowiada Daniel, którego odwiedziliśmy w szpitalu w Łęcznej, gdzie przebywa na rehabilitacji.
Po jednym z leków, wdała się martwica stóp i palców dłoni. Trzeba było amputować zakażone części ciała. W wyniku nieodpowiedniej pielęgnacji, powstały odleżyny, które objęły czaszkę, plecy i nogi. Ból był ogromny. Na tym jednak koszmar się nie skończył.
– W czerwcu, po 9 miesiącach cierpienia, wróciłem do domu z niewygojonymi ranami po amputacji. Po miesiącu dostałem ostrego bólu brzucha. Zdiagnozowano zapalenia jelit i znów znalazłem się w szpitalu. Niestety, w wyniku pogarszającego się stanu stóp, spowodowanego ciągnącym się zakażeniem, podjęto też decyzję o amputacji nóg na wysokości podudzi – wyjaśnia 37-latek.
Wszystkie plany i marzenia mężczyzny legły w gruzach. Długo nie mógł pogodzić się z okrucieństwem losu. Wściekłość mieszała się z bezsilnością i smutkiem. Nawet w najprostszych sprawach musi korzystać z pomocy innych. Pan Daniel mieszka na czwartym piętrze, więc nie było mowy o samodzielnym wyjściu z domu. Cały czas przyjmuje leki, które pomagają uporać się z chorobą i dają ukojenie w chwilach gorszego samopoczucia, ale już podjął walkę o swoją przyszłość.
– Lekarze podkreślają, że to cud, że żyję – mówi świdniczanin. – Dostałem szansę i nie zamierzam jej zmarnować. Pojawiła się nadzieja na dopasowanie protez, na razie tymczasowych, muszę więc zahartować kikuty, usprawnić ciało i mięśnie. Rehabilitacja jest męcząca i bolesna, ale ćwiczę po kilka godzin dziennie. Będę w Łęcznej do 20 grudnia. Na rehabilitację wrócę po nowym roku. Chcę jak najszybciej zacząć chodzić.
Możemy pomóc w spełnieniu tego pragnienia. Tymczasowe protezy, które służą do nauki pionizacji, postawienia pierwszych kroków, a ich zakup dofinansuje NFZ, wystarczą na kilka pierwszych miesięcy. Później pan Daniel będzie musiał kupić protezy pozwalające na sprawniejsze pokonywanie codziennych barier i trudności. Ich koszt to 95 tys. zł.
– To duża suma, a dochodzą jeszcze koszty leków, rehabilitacji i często prywatnych wizyt lekarskich. W dodatku nie są to protezy, które będą służyły całe życie. Po kilku latach trzeba je będzie unowocześnić. Pozwoliłyby mi jednak na powrót do samodzielności i aktywnego życia. Dlatego zwracam się do mieszkańców Świdnika o wsparcie. Będę wdzięczny za każdą złotówkę. Dziękuję też wszystkim za dotychczasową życzliwość. Wierzę, że z Waszą pomocą mi się uda – podkreśla Daniel Siegieda i dodaje: – Kiedy byłem zdrowy, nie doceniałam wielu rzeczy. Dopiero teraz zdaję sobie sprawę, jak łatwo stracić to, co najcenniejsze.
aw

Jak pomóc?
– dokonując wpłaty poprzez stronę https://www.siepomaga.pl/nogi-daniela (zbiórka do lutego 2020r.)
– przekazując 1% podatku Fundacji Avalon, KRS 0000270809, cel szczegółowy: Siegieda 11917
– przekazując darowiznę na konto Fundacji Avalon, nr 62 1600 1286 0003 0031 8642 6001, wpisując w tytule przelewu: Siegieda, 11917

Artykuł przeczytano 7053 razy

Last modified: 11 grudnia, 2019

Registration

Zapomniałeś hasło?