piątek, 23 lutego 2024r.

Nieświęta ziemia Marka Rapnickiego z niezwykłym gościem w tle

Autor: |

Marek Rapnicki jest głęboko zakorzeniony w historii europejskiej kultury, a zwłaszcza jej kolebki, kultury śródziemnomorskiej. Wynika to z lektury jego wierszy i z jego opowieści. Jest znawcą śródziemnomorskiej architektury i sztuki. Tą nadzwyczajną wiedzą często posługuje się w swojej twórczości. Również w prezentowanym wczoraj w Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej tomiku „Nieświęta ziemia”. Jego okładki nie zdobi jednak żaden motyw śródziemnomorski, ale akwarela krajobrazu okolic Kołaczy na lubelskim Polesiu, autorstwa Jerzego Tomaszka. Marek Rapnicki, poeta, w okresie dzieciństwa i młodości mieszkający w Świdniku jest wciąż silnie z nim związany, ma tu wielu przyjaciół i często bywa. Od 42 lat jest obywatelem Raciborza.  Na piątkowe spotkanie zaprosił niezwykłego gościa. Swojego wieloletniego znajomego, reżysera filmowego światowego formatu, Krzysztofa Zanussiego. Rozmowę moderował Jarosław Dmowski, a była ona poświęcona nie tylko poezji, ale w równej mierze refleksji nad meandrami kultury i jej znaczeniu, bądź braku znaczenia, dla współczesnego człowieka.

– Czy Świdnik jest dla mnie ważny? Odpowiedź czytam na twarzach tu zgromadzonych. Mimo, że minęło prawie półwiecze, rozpoznaję wszystkich. I lublinian i świdniczan. Widzę też twarze profesorów, którzy mieli plany wyjazdu na Wybrzeże, ale zmienili marszrutę i pojawili się w Świdniku. To dla mnie wielka satysfakcja – mówił Marek Rapnicki.

Krzysztof Zanussi zastanawiał się nad zmierzchem poezji, ale też, bardziej ogólnie, kultury, wraz z rozwojem cywilizacyjnym. Zapytany o to, czego szuka w poezji, odpowiedział:

–  Poezja jest sposobem wyrazu, z którym spotykamy się coraz rzadziej. Dawne, mniej wykształcone społeczeństwa były bardziej poetyckie. Łatwiej rozumiały metaforę, sięgały po to, co nie jest dosłowne. Spłaszczył nas wiek dziewiętnasty, kiedy wszystko zaczęliśmy rozumieć dosłownie. We współczesnej kulturze audiowizualnej, w tym, co prezentują telewizyjne seriale, właściwie wszystko jest dosłowne. Nie ma w tym żadnej poezji, żadnej przestrzeni, w której coś jest niedopowiedziane, coś się jawi przez intuicję i nie możemy tego systematycznie przeanalizować. Próbuję czasem zachęcać swoich studentów, żeby sięgali do poezji argumentem, którym jest Karol Wojtyła. Uprawiał różne gatunki literackie w swoich homiliach, encyklikach, książkach, a jednak  pod koniec życia musiał sięgnąć do poezji, bo nic innego nie pozwoliłoby mu siebie wyrazić. Poezja jest nie do zastąpienia i trzeba z niej korzystać. Aż żal, że ludzie tak rzadko z niej korzystają. Zastanawia mnie też, dlaczego jest aż taka rozbieżność, na przykład między wartością artystyczną wizerunków przedmiotu kultu, która jest marna, a faktem, że ludzi jednak pociągają?

– Naszemu pokoleniu wpajano narrację o ciemnym średniowieczu. A były to czasy, kiedy powstawały pierwsze uniwersytety, katedry były nie tylko domami bożymi, ale również agorą, posiadały szkoły katedralne i przyklasztorne. Mnisi i kapłani stanowili społeczną elitę, której potrzebą była również wartościowa sztuka. Jeśli papież Julian II, na początku XVI wieku zlecał powstanie dzieł nowatorskich, to wiedział, że trzeba zaufać artyście. Prądy idące od czasów Oświecenia, zmieniły postrzeganie i duszę człowieka europejskiego. Sztuka ma swoją sinusoidę i chyba teraz nadeszły czasy kiedy Michały Anioły i Boticelli, nie chadzają stadami. To też kwestia gustów zleceniodawców. Myślę, że obecnie możemy obserwować pewien uwiąd wartości artystycznych – tłumaczył Marek Rapnicki.

Dzisiaj druga część intelektualnej uczty. O godzinie 15.30 rozpocznie się spotkanie poświęcone książce „Życie rodzinne Zanussich”, autorstwa Barbary Gruszki-Zych. Naturalnie nie zabraknie na nim Mistrza Krzysztofa Zanussiego.

Honorowy patronat nad spotkaniem objął burmistrz Waldemar Jakson.

Artykuł przeczytano 1268 razy

Last modified: 18 października, 2022

Registration

Zapomniałeś hasło?

Zmień język »