czwartek, 28 października 2021r.

Nie mam czasu na nudę

Autor: |

Z wykształcenia pedagog, z zamiłowania wychowawca. Od wielu lat działa w świdnickim harcerstwie, dbając o rozwój dzieci i młodzieży. Obecnie prowadzi 12 Świdnicką Gromadę Zuchową „Rozbrykane Tygryski”. Jej największą pasją są ludzie i możliwość spędzania z nimi czasu w kreatywny, niecodzienny sposób. Ma głowę pełną pomysłów i niestraszna jest jej nuda, bo… po prostu w nią nie wierzy. Małgorzata Pastusiak postanowiła przekuć pasję w zawód i otworzyła rok temu firmę „Kreatywne Animacje”, bo, jak mówi, w każdym z nas drzemie dziecko.

– Czy nuda istnieje?

– Czasami, gdy przychodzę na ja­kąś imprezę słyszę: Nudzi mi się. Jeśli ktoś nie umie się bawić, nuda stanie się jego przyjacielem. Jed­nak nie przejmuję się tym, nawet takich malkontentów udaje mi się rozruszać i pokazać, że się mylili i że nawet w czymś z pozoru niecieka­wym, znajdą coś dla siebie. Nuda na pewno mnie nie dotyczy. To słowo jest mi obce, nie używam go na co dzień. To pewnie dlatego, że zawsze staram się mieć jakieś zajęcie. Uwa­żam też, że ludzie z pasją są ciekawi i takimi się otaczam. Mam wrażenie, że ci, którym jej brak, wysysają z człowieka energię.

– Pasja jest receptą na nudę?

– Zainteresowania takie, jak: śpiew, taniec, jazda na rowerze czy foto­grafowanie, wypełniają wolny czas. Jeśli coś mnie ciekawi, zgłębiam temat. Czytam książki, wchodzę na fora, spotykam się z ludźmi o po­dobnym hobby. Wtedy nie mam czasu na nudę. Poza tym, nie samą pracą żyje człowiek. Trzeba zarabiać pieniądze na życie, ale ono też po­winno być ciekawe. Chociaż nie za­wsze układa się tak, że praca jest pa­sją. W moim przypadku to się udało, więc jestem szczęśliwa!

– Lubi Pani pracę z młodymi ludź­mi. Czy to zadecydowało o stwo­rzeniu Kreatywnych Animacji?

– Generalnie lubię ludzi. Powszech­nie uważa się, że animacje kiero­wane są wyłącznie do dzieci i mło­dzieży. Chcę to grono poszerzyć o seniorów, którzy są mi bliscy. Bardzo lubię z nimi pracować. Spo­łeczeństwo się starzeje, ale osoby starsze są coraz bardziej aktywne. Nie zamykają się w czterech ścia­nach, by zajmować się wnukami albo siedzieć w fotelu, tylko żyją pełnią życia. Realizują swoje pasje.

– Czego wymagają seniorzy?

– To bardzo specyficzna grupa. Wiele przeżyli i byle czym ich nie zaskoczę i nie zainteresuję. Często pytam, jak by coś wykonali. Wtedy sami stają się animatorami wyda­rzenia, czują się docenieni, dowar­tościowani. Lubię odwoływać się do ich wspomnień, lat młodości. Przynoszą zdjęcia, opowiadają o studniówkach, balach, spotkaniach, podróżach. Warto bazować na tych doświadczeniach. Trzeba też pamię­tać, że seniorzy mają swoje ograni­czenia i zajęcia dostosować do ich możliwości.

– Czy dzielą się z Panią zabawami z dawnych lat?

– Jestem fanką starych zabaw po­dwórkowych takich, jak: gry w kap­sle, klasy, skakania na skakance, przez gumę. Seniorzy często wspo­minają np. bieganie z fajerką. To coś fajnego, czego dzieci dziś nie zna­ją. Wykorzystuję te różne pomysły podczas animacji z maluchami, do­stosowując je do współczesnych re­aliów. Jestem też lokalną patriotką. Kultywuję tradycję, zarówno w gro­madzie zuchowej, którą prowadzę, jak i w domu czy firmie. Nawet, gdy np. organizuję bal karnawałowy, za­czynam od tego, że przypominam skąd wzięło się to wydarzenie, jak dawniej wyglądało, jakie były zwią­zane z nim zwyczaje. Nie chcę, żeby dzieci po prostu się przebrały i po­skakały przy muzyce. Zależy mi na tym, żeby znały genezę takich uro­czystości. Od seniorów harcerskich dowiedziałam się o wybitkach, czyli tradycji bicia jajkiem o jajko na Wiel­kanoc. Wprowadziłam ją do swojej gromady. Teraz to nasza ulubiona wielkanocna zabawa.

– Przed nami karnawał. Co w tym czasie będzie działo się w Kre­atywnych Animacjach?

– Mamy zarezerwowanych kilka ter­minów na animowanie bali, zarów­no w Świdniku, jak i Lublinie. Oczy­wiście, nie obędzie się bez imprezy dla moich zuchów z „Rozbrykanych Tygrysków”. Mam nadzieję, że samej też uda mi się pójść na bal, gdzie to ja będę animowana. Może komuś uda się mnie zaskoczyć czymś no­wym albo podpatrzę jakąś ciekawą zabawę. Obracam się w środowisku animatorów, więc wymieniamy się pomysłami.

– Udaje się zaskoczyć Panią czymś nowym?

– Czasami ktoś pokazuje coś, co z początku wydaje się nieznane, jed­nak potem okazuje się, że znam tę zabawę, ale inaczej nazwaną. Na­wet jeśli mam do dyspozycji tylko kawałek sznurka i krzesło, wymyślę coś ciekawego. Nazwa „Kreatywne Animacje” zobowiązuje! Nie sztuka zrobić show, gdy ma się dużo ga­dżetów. Animatorzy mają inspiro­wać innych. Trzeba szukać w sobie tych pokładów. Niektórzy wstydzą się albo boją, że się ośmieszą. Ja nie mam takich zahamowań. Chcąc nie chcąc, nawet, gdy jestem w towa­rzystwie, nie wychodzę z roli anima­tora. Opowiem żart, zaproponuję, żebyśmy coś zaśpiewali albo zatań­czyli. Niektórzy reagują na to zdzi­wieniem, ale tłumaczę im, że szkoda marnować czas na nudę.

– Czym powinien charakteryzo­wać się animator, żeby zachę­cić innych do działania? Wiele osób często przecież wstydzi się uczestniczyć w różnych zaba­wach. Co wtedy zrobić?

– Animator na pewno powinien być osobą sympatyczną, pełną wiary w siebie i bez zahamowań. Musi mieć otwarty umysł, umieć szybko reagować i sypać pomysłami, by stworzyć coś z niczego. Ale, żeby w ten sposób pracować, trzeba mieć dużą wiedzę. Cały czas inwestuję w swój rozwój: szkolę się, chodzę na różne warsztaty, poznaję nowinki animacyjne, wymieniam się do­świadczeniami z koleżankami i ko­legami po fachu. A propos osób sto­jących z boku. Trzeba dać im czas. Nie można ich na siłę wyciągać, bo nie przyniesie to nic dobrego. Taka osoba wycofa się i jeszcze bardziej zamknie. Bardzo często jest tak, że obserwując nasze działania, nabiera ochoty na zabawę i dołącza. Bywa też, że czerpie radość z obserwowa­nia. Daję na to przyzwolenie. To jest jej wybór. Nie widzę w tym proble­mu.

– Trzeba wzbudzić w drugiej oso­bie zaufanie?

– Tak, ponieważ najczęściej widzimy się po raz pierwszy. Chociaż zdarza się, że po pewnym czasie dzwonią do mnie rodzice i proszą, żebym poprowadziła kolejną uroczystość. Pamiętają, że dzieci świetnie bawiły się poprzednim razem. Dla mnie to sygnał, że moje pomysły podobają się innym, dobrze na nich wpływają i pozostawiają super wspomnienia. Sama też lubię do nich wracać. Pa­miętam, jak kiedyś prowadziłam imprezę dla kilku rodzin. Wśród gości był pewien przewspaniały starszy pan. Dzieci świetnie spędziły czas podczas animacji, a on razem z nimi. Mówił, że nigdy tak dobrze się nie bawił. Puszczał z nami bańki mydlane, brał udział w wyścigach. Poczuł na nowo dziecięcą radość!

– Współczesne dzieci mają dostęp do internetu i komputera, a w ich pokojach jest pełno zabawek. Trudno namówić je do wspólnej zabawy wykorzystując proste przedmioty?

– Bywa to trudne, bo nie wchodzą w interakcję z rówieśnikami. Często siedzą obok siebie i wysyłają smsy, zamiast porozmawiać. W prowa­dzonych przeze mnie zabawach używam bardzo prostych gadże­tów: chusty, piłki, skakanki, która nagle staje się wężem albo liną. Po­kazuję im, że mając proste rzeczy, można świetnie się bawić. Nie trze­ba biec do sklepu i kupować czegoś nowego.

– Jeszcze nie tak dawno animato­rzy byli obecni tylko na urodzi­nach i balach. Teraz pojawiają się także na komuniach, chrzcinach i ślubach.

– Kiedy jestem na uroczystościach rodzinnych chcę, żeby wszyscy się bawili. Rodzice, dziadkowie, ciocie, wujkowie, dzieci. Bo ile można sie­dzieć przy stole i rozmawiać? Gdy już wszystko obgadamy, robimy potyczki rodzinne. Wyścigi rzędów, zabawy z chustą czy wspólne pusz­czanie baniek. Każdy z nas ma w sobie dziecko i chce się pobawić. Podczas imprezy może zrobić to pod pretekstem pomagania córce czy wnuczce i poczuć się, jak daw­niej. Myślę też, że kiedyś częściej się spotykaliśmy i wiedzieliśmy jak wspólnie spędzać czas. Teraz po­trzebujemy kogoś, kto pokaże nam jak to robić. Więc jeśli mam być oso­bą, która wyzwoli tę energię i udo­wodni, że w każdym z nas drzemie radość, bardzo proszę. Lubię zara­żać ludzi dobrą energią.

– Jakie ma Pani plany na ten rok?

– Chcę rozszerzyć ofertę o szkolenia, bo wiele osób prosi, żeby dzielić się z nimi umiejętnościami. Wydaje mi się, że to odpowiedni czas. Mam wiele doświadczeń i wiedzę, któ­ra nie jest tylko czystą teorią. Póki co, nie chcę jeszcze zdradzać, jak to wszystko będzie wyglądać, na pewno dam znać, jak już ruszę. War­to śledzić mój profil na Facebooku: www.facebook.com/kreatywne­animacjemp oraz stronę www.kre­atywneanimacje.pl. Za ich pośred­nictwem można się skontaktować ze mną i zamówić animacje.

– Czego mogę Pani życzyć?

– Otwartej głowy, wielu pomysłów, ciekawych zleceń i żebym miała dużo siły i zdrowia. Żeby ten rok był równie dobry jak poprzedni.

Artykuł przeczytano 1082 razy

Last modified: 22 lutego, 2019

Registration

Zapomniałeś hasło?