piątek, 27 stycznia 2023r.

Nie ma wyjścia, musisz pływać

Autor: |

Już w debiucie na mistrzostwach zdobywał złote medale. O swojej pływackiej karierze opowiada Kazimierz Sinicki.

– Kiedy chodziłem do szkoły podstawowej uprawiałem sport, ale nie pływanie. Grałem w piłkę ręczną, a także w koszykówkę. Moi dwaj bracia, Rysiek i Marek, którzy wcześniej ode mnie pływali w klubie, któregoś dnia po prostu zaciągnęli mnie na trening. Był rok 1970. chodziłem do 8 klasy i nigdy wcześniej nie trenowałem pływania. Pamiętam, że Konrad Wąsik powiedział: – Spróbuj przepłynąć 50 metrów. Nie umiałem wtedy nawet wykonywać nawrotów koziołkowych, ale przepłynąłem kraulem te 50m i wynik był na tyle dobry, chyba ok 32 sekund, że powiedzieli mi: – Nie ma wyjścia, musisz trenować pływanie.

Po kilku miesiącach treningów na Mistrzostwach Polski juniorów w Gdyni w roku 1971 zdobyłem cztery medale – złoto na 400m i 1500m oraz srebro na 100m i 200m stylem dowolnym, gdzie przegrałem tylko z moim kolegą i rówieśnikiem, Zbigniewem Wiechnikiem. Uważam, że to było moje największe osiągnięcie, a dla wielu ogromne zaskoczenie, że zawodnik po pół roku profesjonalnych treningów jest w stanie wygrywać z najlepszymi. Później kontynuowałem szkolenie pod okiem pana Mariana Raczyńskiego. W seniorach nie miałem może jakichś specjalnych sukcesów, nie licząc medali w sztafecie, którą tworzyliśmy ze Zbyszkiem Wiechnikiem, Bogdanem Adamkowskim i  Zdzisławem Stypińskim. To była nasza złota sztafeta, z którą, między innymi, poprawiliśmy rekord Polski.

Uniwersyteckie pływanie

– Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpocząłem naukę w Technikum Mechanicznym, a następnie w 1975 roku podjąłem studia w Lublinie na UMCS na Wydziale Pedagogiki i Psychologii. Odszedłem z Avii, ale kontynuowałem sportową przygodę w barwach AZS UMCS, gdzie moim trenerem był Bogusław Maciaszczyk, który zresztą odnalazł mnie na liście kandydatów na studia i sam do mnie dotarł. Podczas studiów też odnosiłem sukcesy, bo chociażby na mistrzostwach uniwersytetów zdobywałem medale. Każdy rodzaj wyższych uczelni: uniwersytety, politechniki, akademie organizował własne mistrzostwa, a następnie ich zwycięzcy spotykali się na tak zwanych Mistrzostwach Mistrzów. Zdobyłem na nich brązowy medal na 100m stylem dowolnym. W czasie studiów ustanowiłem także swój rekord życiowy na tym dystansie, bodajże w czasie 56,24 sek., co było zaskoczeniem dla wielu, bo przecież jako student trenowałem o wiele mniej niż zawodnik wyczynowy w klubie. A jednak udało się tego dokonać. Był to zresztą również rekord uniwersytetów, który utrzymywał się bardzo długo i został poprawiony dopiero po 15 latach. Pamiętam, że raz, w czasie studiów, byłem wypożyczony do Avii, żeby wziąć udział w Mistrzostwach Polski seniorów, które odbywały się w Lublinie.

W klubie i w zespole

– Bardzo dobrze wspominam czas spędzony w Avii. Pamiętam przede wszystkim doskonałą atmosferę w zespole. Byliśmy bardzo ze sobą zżyci, często spotykaliśmy się także po zajęciach. Mieliśmy wiele wyjazdów na obozy kondycyjne i zgrupowania. Zimą biegaliśmy w górach, w śniegu, pod okiem Kazimierza Pawlaka, znakomitego fachowca, który nie tylko uczył w szkole wf, ale prowadził też w klubie uzupełniające zajęcia rozwojowe z zawodnikami. Wraz ze Zbyszkiem Wiechnikiem i Zdzisławem Stypińskim uczestniczyliśmy w III Spartakiadzie Armii Zaprzyjaźnionych w Czechosłowacji, chociaż nie mieliśmy nic wspólnego z wojskiem, bo byliśmy przecież uczniami szkół średnich. Bardzo przyjemnie wspominam te zawody. Wyjeżdżaliśmy do Bułgarii, jeszcze w trakcie roku szkolnego. Musieliśmy być zwolnieni z ostatnich zajęć w roku.

W 1972 roku byliśmy zaproszeni na cykl mityngów pływackich do Włoch, Startowaliśmy, między innymi w Mediolanie i Genui. Wspominam to z sentymentem i uśmiechem również z powodów pozasportowych, bo na przykład pierwszy raz leciałem samolotem, co w tamtych czasach było rzadkie. Mogliśmy też zobaczyć kawałek świata. Byliśmy dumni, bo cała ekipa wróciła w tak pożądanych wówczas dżinsach.

Masters – sport na całe życie

– Po studiach trafiłem na rok do wojska, potem oczywiście praca zawodowa, rodzina… W latach 90. pojawiła się w pływaniu kategoria Masters. Organizowane są zawody zarówno regionalne jak i Mistrzostwa Polski w poszczególnych kategoriach wiekowych.  Mogą w nich startować osoby, które nie są już zawodnikami wyczynowymi, będące członkami klubów Masters, jak również osoby niezrzeszone. Pierwsze Mistrzostwa Polski rozgrywane były w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Zdobyłem tam kilka medali. Później, co rok, uczestniczyłem w tej imprezie, również z sukcesami. Ostatni start zanotowałem w 2016 roku. W dalszym ciągu chodzę na basen, więc nie straciłem kontaktu ze sportem.

Na zdjęciu: Kazimierz Sinicki siedzi pierwszy od lewej

Artykuł przeczytano 190 razy

Last modified: 12 stycznia, 2023

Registration

Zapomniałeś hasło?