wtorek, 20 kwietnia 2021r.

Na trzy lata przed dorosłością

Autor: |

15-lecie Głosu przypadło w czasie niezwykłym. 1971 był pierwszym rokiem panowania Edwarda Gierka, nowych nadziei i słynnego „pomożecie?”. Niektórzy szczerze odpowiedzieli „pomożemy”, nie wiedząc, na co się piszą.

O dziwo, w trzechsetnym numerze dwutygodnika ukazał się okolicznościowy artykuł, ale jak na jubileusz wybrzmiał dziwnie: Po raz trzysetny wzięliśmy do ręki kolejny numer „Głosu Świdnika”. Dziś ukazał się w zmniejszonej objętości, co podyktowane zostało względami techniczno-organizacyjnymi. Następny bowiem numer chcemy w całości poświęcić sprawom naszego zakładu , związanym z VI Zajazdem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Pomimo tego, iż nie ma w tym 300 numerze jubileuszowych wspomnień, rozmów, planów to przecież i tak jest ona naszą zakładową trybuną załogi, traktującą o ważnych i mniej ważnych sprawach nurtujących nasze środowisko…No i wiadomo było, co się święci.

W tym powszechnym, radosnym marszu po nowe, oczywiście socjalistyczne cele, trochę jak votum separatum zabrzmiał noworoczny głos dyrektora WSK, Władysława Janika: Rok 1970 był w naszej świdnickiej WSK rokiem poszukiwań i starań na rzecz lepszego wykorzystania powierzchni produkcyjnej, maszyn i urządzeń uruchomienia nowego asortymentu wyrobów, w tym również na eksport i to na rynki wysoko rozwiniętych krajów kapitalistycznych, takich jak: NRF, USA, Kanada.

Coś jakby dyrektor WSK rozumiał, że samo wymachiwanie czerwonym sztandarem dobrobytu nie załatwi.

Motocykle dla Wietnamu

Jednocześnie załoga zakładu była ponadprzeciętnie zaangażowana we wsparcie bratnich narodów, na przykład wietnamskiego. Rzecz działa się w październiku roku poprzedniego: W WSK odbyło się uroczyste przekazanie przedstawicielom ambasady Demokratycznej Republiki Wietnamu 10 motocykli WSK zakupionych przez załogę za pieniądze uzyskane z realizacji zobowiązań produkcyjnych podjętych w tym celu.

Do Warszawy po zgorszenie

Jako  obywatele miasta na dorobku, mieszkańcy  Świdnika często wyjeżdżali po dobry przykład do Warszawy. Stamtąd jednak wracali czasem mocno zdziwieni: W centrum Warszawy, na placu Unii Lubelskiej, stoi szalet świadczący o pełnym zrozumienia traktowaniu turystów. Dla przypomnienia, publiczny szalet w naszym mieście zbudowano w dziewiętnastym roku jego istnienia. Pod cennikiem usług widnieje napis wprawiający w zdumienie nawet prowincjuszy: „Żądać pokwitowania zapłaty” Nikomu oczywiście, już po wyjściu z szaletu, nie jest potrzebny papier, tym bardziej w postaci kwitu o powierzchni czterech centymetrów. Tak więc papier, który powinien być przeznaczony na istotne potrzeby  (nierzadko brakuje go w świdnickich sklepach), marnowany jest w warszawskich szaletach. I jak tu nie wyrazić swojego niezadowolenia?

Ale od warszawskich szaletów ważniejsze było rocznice 20-lecie WSK i Świdnika, chociaż z kalendarzowego punktu widzenia, nieco się rozmijały. Co istotne, obchody nie miały ograniczać się na świętowaniu, ale również angażowały środki produkcji, tak ważne w ekonomii politycznej socjalizmu: Wkrótce zostaną zakończone prace organizacyjno-techniczne, a mianowicie zakończenie opracowywania programu ogólnego, który zawierać będzie część imprezową, propagandową i część dotyczącą czynów produkcyjnych i społecznych.

Różne oblicza sportu

W czasie, gdy czynniki społeczno-polityczne przygotowywały huczne święta, pięściarze Avii obijali skutecznie twarze przeciwników w konkurencji o awans do I ligi „B”: Wiele ciepłych słów na temat rozwoju sportu świdnickiego może napawać dumą i radością wszystkich kibiców naszego klubu W artykule (katowickiego „Sportu”) czytamy, jak następuje: W ten sezon weszli już bokserzy z klubów – świdnickiej Avii i Górnika Wesoła. Rozegrali oni pasjonujący mecz o wejście do I ligi „B”. Więcej szczęścia mieli przedstawiciele Lubelszczyzny – oni to bowiem uzyskali awans. Na ringu w Świdniku byli lepiej przygotowani, nadrobili straty z Wesołej. Cieszy się cała WSK – po raz pierwszy w swej 20-letniej historii reprezentanci tego miasta i zakładu potrafili dobić się do I ligi.

Entuzjazm kibiców mógł nieco schłodzić zamieszczony tuż obok komunikat: Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej w Świdniku prowadzi usługi w zakresie transportu zwłok, specjalnie do tego celu przygotowaną Nysą. Prawdopodobnie w połowie bieżącego roku MPGK rozpocznie sprzedaż trumien, wieńców, tabliczek nagrobkowych i innych przedmiotów potrzebnych przy pogrzebach.

Horyzonty techniki

Naturalnie boks nie skupiał uwagi wszystkich świdniczan i pracowników WSK. Była jeszcze prasa techniczna, jak się okazuje, nie zawsze łatwa do wypożyczenia: Czy miły Czytelnik książki i prasy technicznej wie, jakie czynności musi wykonać pracownica biblioteki, żeby wypożyczyć mu, na przykład 12 numer „Horyzontów Techniki” z 1955 roku? (…) Otóż po odebraniu zamówienia, bibliotekarka bierze do ręki latarkę, idzie do administracji, skąd zabiera klucz (do czego ten klucz, o tym za chwilę), wychodzi na drugie piętro nowego budynku, idzie łącznikiem, schodzi na pierwsze piętro budynku technicznego, przechodzi boczną klatką  na drugie piętro w tymże budynku, wchodzi na pół piętra wyżej, schyla głowę omijając ostrożnie gruby mur sterczący nad głową, otwiera kluczem wziętym z działu administracji drzwi od strychu, zapala latarkę, rozgląda się czy na suficie są jeszcze nietoperze, przechodzi kilkanaście kroków ciemnym strychem, otwiera drzwi do magazynu czasopism…

…powiedzmy szczerze, zamiast zapytać na starcie tej wyprawy, a przypomnijmy, że rok jest 1971: po jakiego grzyba Panu „Horyzonty Techniki” z 1955 roku?

Wygląda, że chodziło o Pewex

W Głosie z 1 kwietnia 1971 roku, może data nie jest przypadkowa, czytamy: Wspólnym staraniem Prezydium Miejskiej Rady Narodowej, Miejskiego Handlu Detalicznego, Zakładu Usług Radiowo-Telewizyjnych, ELDOMu i spółdzielczości pracy rozpoczęta zostanie w Świdniku budowa pawilonu handlowo-usługowego wartości 14 mln zł, o łącznej powierzchni 3 202mkw. W pawilonie budowanym przez Przedsiębiorstwo Budownictw Rolniczego w Lublinie, znajdą się pracownie: rymarska, szklarska, naprawy sprzętu gospodarstwa domowego i telewizorów, fotograficzna, a także pralnie chemiczna i biura MHD oraz sklepy z galanterią skórzaną, metalową, sprzętem gospodarstwa domowego, telewizorami, sportowy, chemiczny, muzyczny, spożywczy, cukierniczy i mięsny…To wszystko mieścił późniejszy Pewex.

Sauna w Świdniku

Za dobre wyniki sekcji pływackiej i bokserskiej Avia otrzymała niecodzienny prezent. Wojewódzki Komitet Kultury Fizycznej i Turystyki przekazał klubowi oryginalną fińską saunę. Temperatura dochodzi w niej do 110 st.C, a jej ściany wyłożone są białą sosną.

Czasy się zmieniają i dzisiaj saunę trzeba kupić sobie samemu.

jmr

Artykuł przeczytano 160 razy

Last modified: 19 marca, 2021

Registration

Zapomniałeś hasło?