wtorek, 24 listopada 2020r.

Miejsce, które żyje

Autor: |

Zacnych jubileuszy Miejsko-Powiatowa Biblioteka Publiczna w Świdniku obchodzi w tym roku sporo. Żeby być zgodnym z kalendarzem, pierwszym jest 100. rocznica urodzin jej patronki, Anny Kamieńskiej. Nie była ona dla Świdnika osobą obcą, chociaż kojarzyła go raczej z nazwą Adampol.

– Często odwiedzała najstarszą dzielnicę dzisiejszego Świdnika, w której mieszkał jej dziadek. Wspominała ją w swoich wierszach i dzienniku. Pisze o dzieciństwie, które zwykle wspomina się najlepiej. I, żeby było jasne, nie była literatką tuzinkową, o czym świadczy fakt, że na maturze 2020 jej wiersz był utworem do interpretacji, co uwieczniliśmy na wydanej w tym roku karcie. Obraz patronki namalował świdnicki artysta, Bogusław Lewicki – mówi Piotr Jankowski, dyrektor MPBP.

Początki książnicy sięgają 1955 roku. Jednym z kamieni milowych było powstanie, 45 lat temu, Filii numer 1. Filii i czytelników przybywało. Obecnie jest ich ponad 9 tysięcy, co oznacza, że co czwarty mieszkaniec korzysta ze zbiorów biblioteki. W skali województwa miała ona najwięcej odwiedzin, co świadczy, że świdniczanie lubią czytać.

Rok młodsza od miasta

Na początku działały punkty biblioteczne, również w okolicznych miejscowościach. Szczególnie aktywna była wtedy nauczycielka, Petronela Romanowa. Pierwszym kierownikiem biblioteki w Świdniku była Danuta Słomka-Bołtuć. Pierwsze książki pochodziły z darów i zakupów. Było ich niewiele. W 1955 roku, kiedy powstała, zapisanych było 144 czytelników, którzy mieli do dyspozycji 700 książek. Dwadzieścia lat później czytelników było już 2004, a książek prawie 15 tysięcy. Obecnie Stan księgozbioru to 79701 woluminów a do tego w zbiorach znajduje się 6857 multimediów – filmów, książek do słuchania, gier. Do 1960 r. placówkę prowadziła tylko jedna osoba, jak to się dzieje w bibliotekach wiejskich. Po przekroczeniu liczby 1000 czytelników zaczęto zwiększać obsadę. W 1962 r. biblioteka otrzymała lokal dla oddziałów dla dorosłych i dzieci w budynku przy dzisiejszej ul. Niepodległości 18. W 1964 r. kierownikiem została Józefa Krzymowska. Jej następcami byli Jadwiga Ciołek, Mirosław Król i Joanna Swacha-Broda.

Obecnie biblioteka jest nie tylko miejscem, gdzie można wypożyczyć książkę albo przejrzeć gazety.

– Nie bierze się to bez przyczyny. Ludzie przychodzą do nas nie tylko po książki, ale również na wszystkie wydarzenia, które organizujemy. Jest ich tak dużo, że artyści dziwią się dlaczego ich obrazy nie mogą wisieć na wystawie dłużej niż dziesięć dni, bo gdzie indziej to wiszą i miesiąc. Ano właśnie dlatego, tłumaczę, że chcemy wpuścić też innego artystę. W tym roku nie mam już wolnego terminu – mówi P. Jankowski.

Biblioteka zaprasza na zajęcia nie tylko po południu. Przed dwunastą można wpaść z dzieckiem na Mum’s time, czyli „Czas mam” albo spotkania „Nie bój się myszy”, oswajające seniorów z komputerem. Lekcje biblioteczne przyzwyczajają najmłodszych do obcowania z literaturą. Wśród bibliotek w całym województwie okazała się najlepsza pod względem liczby odwiedzin czytelników. Za to otrzymała podziękowanie od Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej, która wyróżniła ją również za pracę z czytelnikami ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego. Spotyka się tu również Klub Literacki Uniwersytetu Trzeciego Wieku i świdniccy kolekcjonerzy. Dzięki zakupom profesjonalnego sprzętu stworzono warunki do reaktywacji działającego przed laty klubu płytowego „Igła”. Nawet w trudnej, epidemicznej sytuacji, odbywało się po kilkadziesiąt spotkań w miesiącu. Tylko we wrześniu było ich trzydzieści. Dlaczego biblioteka przestaje być biblioteką, a zaczyna być ośrodkiem kultury?

– Chcemy być instytucją kultury nie tylko z nazwy. To od pewnego czasu ważna forma naszej codziennej działalności. Chcemy wykorzystywać nasz potencjał oraz możliwości, które stale rozszerzamy. Wystawy, wydarzenia zaczęliśmy również organizować w filiach, w nowym roku takim miejscem stanie się też Zaułek Poetów, który właśnie jest przygotowywany – przekonuje szef biblioteki.

Bibliotekarskie podziemie

Na zalecenie zamknięcia bibliotek, bo pandemia, świdnicka placówka zareagowała wypożyczaniem książek na telefon i na maila.

– Niech nikt nie odbierze tego w kategoriach buntu, chociaż, z drugiej strony, niewiele bibliotek to robi. Trzeba mieć pomysł i jeszcze go zrealizować. Zwróćmy uwagę, że mimo rosnącego bagażu obowiązków, zatrudnienie w bibliotece się nie zwiększyło – podkreśla P. Jankowski.

Nie wszystkie inicjatywy da się zorganizować na zasadzie powieszenia na ścianie obrazów. Do niektórych trzeba przygotować się gruntownie merytorycznie.

– Bierzemy udział w wielu szkoleniach, między innymi na temat metodyki pracy z dziećmi i seniorami. Piszemy projekty dla uzyskania zewnętrznego dofinansowania. W tym roku dostaliśmy ministerialne pieniądze na zakup książek i projekt „Biblioteka wysokich lotów”. Wykorzystujemy szanse tworzone przez Budżet Obywatelski. Pomysł na Zaułek Poetów, który jest w fazie realizacji, wpisuje się w zalecenia sanitarne, rekomendujące organizację spotkań w plenerze. Kolejny pomysł, który został zakwalifikowany do Budżetu Obywatelskiego, „książkomat”, polega na fizycznie bezkontaktowym wypożyczeniu książki zamówionej drogą internetową, o dowolnej porze dnia. W kolejnej edycji budżetu chcemy zgłosić wrzutnię, czyli urządzenie umożliwiające zwrot książki. Do miejskich starań o Fundusze Norweskie zgłosiliśmy projekt elektrycznego pojazdu, mobilnej biblioteki. Całorocznie prowadzimy akcję book crossing. Niepotrzebne książki przynieść może do nas każdy. Atrakcyjne dla biblioteki włączamy do zbiorów, inne wstawiamy na półki. Można je przejrzeć i zabrać do domu. To samo dotyczy filmów i muzyki – opowiada P. Jankowski.

Pracownikom biblioteki nie da się odmówić pierwiastka szaleństwa i dyrektor biblioteki tego nie kwestionuje.

– Kandydaturę Aleksandry Majewskiej, prowadzącej do niedawna filię w szpitalu powiatowym, zgłosiliśmy do nagrody Biblioteki Wojewódzkiej i otrzymała ją w kategorii osób pracujących z dziećmi. Obecnie pani Aleksandra prowadzi nowo otwartą Filię nr1 i trudno odmówić jej kreatywności, o czym świadczą wyniki, chociaż placówka działa dopiero od nieco ponad miesiąca. Pozytywne komentarze, podziękowania, jakie dostaję każdego dnia, dobrze świadczą o pracy całego zespołu – mówi z dumą dyrektor.

Czy może zdarzyć się tak, że w bibliotece wszystko będzie ważne oprócz książki?

– Cztery tysiące pozycji wypożyczeń w miniony piątek dowodzi, że nie, zwłaszcza, że wśród nich było tylko 300 pozaksiążkowych. Jest grupa czytelników, na przykład niewidomi, którzy korzystają z audiobooków, ale czytanie i słuchanie książek uruchamia różne sfery wyobraźni. Przy zakupach kierujemy się opiniami czytelników. Kupujemy kontynuacje serii i to, co ich interesuje. Zauważamy, że z mody wychodzą słowniki i encyklopedie. Są na wyciągnięcie klawiatury w Internecie, więc nikt nie sięga po nie w bibliotece. Ale Kraszewski i Bunsch, w innych bibliotekach odsunięci na boczny tor, u nas wciąż cieszą się popularnością. Ludzie przyjeżdżają po ich książki nawet z Lublina. Mamy wielu czytelników spoza Świdnika. Wszyscy bibliotekarze pracują tu z powołania. Kochają książki i kontakt z czytelnikiem. Robią to z pewnością nie dla pieniędzy, bo zarabiają ich umiarkowanie dużo – zauważa dyrektor.

Wszystkie zbiory biblioteki dostępne są online. Można je przejrzeć i zamówić. Ale niespodzianka, można tu również zorganizować kinder bal, czyli urodziny malucha. Jest sporo gości, którzy codziennie przeglądają gazety. Korzystają również ze stanowisk komputerowych, których jest siedem. Dzięki sponsorom – Przedsiębiorstwu Energetyki Cieplnej i P.K. Pegimek, biblioteka dysponuje ekspresem do kawy i zdrojem, z którego można napić się wody. Usunięto bariery architektoniczne, otwarto drzwi przed wszystkimi. Są plany, żeby zewnętrzne przebudować na automatyczne.

Czytelnicy z podstępu

Czytelników trzeba czasem zdobyć podstępem. Wystarczy, że młodzieniec musi poczekać w kolejce do Play Station, a pani zapyta: to może komiks obejrzysz? I już ma go w garści. Nowoczesność nowoczesnością, ale drzemie w ludziach tęsknota, żeby biblioteka miała wygląd i atmosferę miejsca o ponadprzeciętnej koncentracji wiedzy i mądrości. Materializacją tych tęsknot jest aranżacja sali wystawowej. Uderza w niej przede wszystkim ściana, przy której stoi piękna, ręcznie wykonana biblioteczka zapełniona tomami encyklopedii i słowników.

– Praktycznie nikt już o nie nie pyta, jednak pięknie oprawione stanowią ozdobę pomieszczenia, a młodym będą przypominać, że były kiedyś czasy przedwikipedyczne i że istniało coś takiego, jak encyklopedia. Chcemy dostawić dwie mniejsze szafy na książki, dwie kanapy i położyć dywan, żeby pomieszczenie nabrało jeszcze bardziej bibliotecznego charakteru. Sama biblioteczka została wykonana przez miejscowego artystę stolarza i stanowi swego rodzaju pomnik tradycyjnego rzemiosła – wyjaśnia Piotr Jankowski.

Jubilatka, chociaż ma już 65 lat, jest dziarską „staruszką”, która nie ogląda się za siebie, ale z ciekawością patrzy w przyszłość.

Jan Mazur

 

Artykuł przeczytano 496 razy

Last modified: 15 listopada, 2020

Registration

Zapomniałeś hasło?