środa, 21 października 2020r.

Między Miłoszem i Herbertem

Autor: |

 „Pan Amo prosi o głos”, tytuł tomu wierszy Marka Rapnickiego, każdemu szczęśliwemu posiadaczowi matury kojarzy się z Panem Cogito Herberta. I nie bez powodu. Partnerami większości poetyckich, a może i życiowych dialogów autora są bowiem Zbigniew Herbert i Czesław Miłosz, których nazywa „ojcem” i „matką”. Jak to z rodzicami, rozmawia z nimi o podróżowaniu, muzyce, malarstwie, miastach, tajemnicach, przyjaciołach i młodości. Tym, dlaczego akurat ci pisarze zainspirowali go najbardziej, opowiadał  w Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej.

– W „Hymnie o perle” Czesław Miłosz pisze: Jestem tutaj z nadzieją, że można zaczynać na nowo i własne życie uleczyć myśląc mocno o rzeczach poznanych. Tak mocno, że miejsc i ludzi nie odejmie czas i wszystko będzie trwało prawdziwiej niż było. Te cztery wersy wyrażają pułap moich poznawczych założeń. Można pisać abstrahując od konkretu, ale łatwo wtedy wejść w swoją psyche, bóle, rozterki. A można pisać jako świadek, tak jak Miłosz i Herbert. Literacko postanowiłem wejść między nich. Co mi dali moi literaccy rodzice? Posłużę się cytatem: Pan Amo nasiąkał mową rodziców i wcale nie zamierzał się wzruszyć. Zabrał tylko to, co niezbędne. Od matki przewodniczki wyuczył się współczucia, z każdym dniem coraz większego zdumienia. Od ojca precyzji oraz braku złudzeń. Od jednego śpiewu, od drugiego dykcji. – tłumaczył M. Rapnicki.

Poeta podkreśla, że młodość, jak wszystkie młodości świata, mimo, że spotkała go w czasach ponurej reglamentacji, była najszczęśliwszym okresem jego życia. Wspomina swoje świdnickie dzieciństwo: Były lata 60. Mieszkaliśmy w bloku przy ulicy Sławińskiego 30. Za balkonem było pole Króla. Tam kończył się Świdnik, a dalej był Leśmian. Chodziłem po tym polu z batem młodego Króla, który orał ziemię. Syn przedwojennego kawalerzysty chociaż bat trzymałem chodząc po roli.

Rapnicki jest z lubelakiem z urodzenia, świdniczaninem z wychowania i od wielu lat, raciborzaninem z zamieszkania. Wydaje się mieć dobrą pamięć, dzięki czemu Świdnik doczekał się w jego poezji własnego miejsca. Poeta ma w naszym mieście zacnych przyjaciół, z którymi więzy łączą go od szczenięcych lat i przetrwały przemijanie czasu oraz przeprowadzki. Jeden z nich, Jarosław Dmowski poprowadził autorski wieczór poety. Inni czytali jego wiersze, wykazując w komentarzach naprawdę dużą zdolność zrozumienia głębi myśli autora.

– Celem naszego spotkania może być próba odcyfrowania tego, co Pan Amo chce powiedzieć. Są poeci, którzy pisząc, wyrastają ze swojej biografii. Wydaje mi się, że szczególnie dla tego tomu biografia Marka jest bardzo ważna. Krzysztof Lisowski, wybitny krytyk literacki i poeta zauważył, że być może jest to głos całego pokolenia – mówił J. Dmowski.

Marek Rapnicki nie kreuje się na odkrywcę, chociaż wiele skojarzeń, sposobów prowadzenia myśli, zaskakuje: 80 procent tej książki powstało w trzy miesiące, jakby bez mojej wiedzy. Moja „ręka pisząca” zapisała to, co przyśniło mi się nad ranem, 18 sierpnia ubiegłego roku. Usiadłem i zapisałem kilkanaście tytułów, haseł, którymi Pan Amo, powołany do życia nieco wcześniej, ma się zająć. To było tak, jakby Pan Amo złożył u Rapnickiego zamówienie. Książka opiera się na czterech filarach. Są nimi wiersze „Sepia”, „Tamto”, „Miasto Pana Amo” i „Późno zakochany”.

– Poezji jest rzeczą absolutnie intymną. Jak powiedział klasyk – z Panem Bogiem rozmawiamy używając poezji. Znam Marka z wielu innych pól działalności. Jest fantastycznym redaktorem, bardzo zdolnym fotografikiem, a przede wszystkim erudytą. Mam z tego powodu nawet, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, kompleks. Swojej oszałamiającej wiedzy dał wyraz w książce o Włoszech, które opisuje z ogromną znajomością rzeczy. Wracając do poezji – z wierszami Marka pochodzącymi z ostatniego tomu wolę zostać sam na sam, bo ten rodzaj twórczości trudno zobiektywizować. – mówił Andrzej Radek.

Poruszony przez A. Radka wątek podtrzymała poetka, Beata Golacik mówiąc: Autor jest narzędziem. Kiedy spotykamy się z nim w wierszu, mówi o nas. Jak mówi, to dobrze. Jak nie mówi, niech sobie pomilczy.

Szansę zapoznania się z najnowszym tomem Marka Rapnickiego dostaniemy i my, jeśli zajrzymy do biblioteki, bądź jednej z jej filii, ponieważ wydawnictwo jest dostępne w każdej z nich.

jmr

Artykuł przeczytano 193 razy

Last modified: 8 października, 2020

Registration

Zapomniałeś hasło?