poniedziałek, 20 września 2021r.

Bywa, że brakuje czasu na sen

Autor: |


Aleksandra Skainowska, tegoroczna maturzystka I Liceum Ogólnokształcącego im. Władysława Broniewskiego, oprócz zdania matury, odniosła jeszcze jeden, niebłahy sukces. Zajęła pierwsze miejsce w konkursie o „Złoty Indeks”, organizowany przez Akademię Ekonomiczno-Humanistyczną w Warszawie. Zadaniem w nim było napisanie eseju na piekielnie trudny temat: „Pandemia – szanse i wyzwania”.

-W konkursie wystartowałam głównie dzięki mojej nauczycielce, pani Anecie Jagiele, wicedyrektorce I LO, która poinformowała mnie, że jest organizowany. Od razu się zainteresowałam, chociaż do matury było już bardzo blisko. I na niej właśnie się skoncentrowałam. Po zdaniu egzaminu maturalnego przystąpiłam do pracy nad esejem. Dodatkowo zmotywowała mnie mama, a także inna nauczycielka z „Bronka”, pani Dorota Jaśkowska, która była dla mnie ogromnym wsparciem i wnikliwym recenzentem. Czasu było mało, ale udało się.

-Mama motywowała biciem czy tłumaczeniem?

-Mama zawsze popychała mnie do różnego rodzaju aktywności. Kiedy usłyszała o konkursie, stwierdziła, że to doskonała okazja, żeby w eseju zawrzeć wszystkie refleksje na temat pandemii, które zbierałam od jej początku. Dzięki wsparciu i różnym inspiracjom, dałam radę.

-Temat eseju wydaje się karkołomny: „Pandemia – szanse i wyzwania”. Wyzwania mniej więcej potrafię sobie wyobrazić, z szansami jest mi dużo trudniej…

-Wyzwań jest rzeczywiście bardzo dużo, na przykład jeśli chodzi o gospodarkę. Gastronomia czy turystyka przeżyły bardzo trudny czas. Trzeba się było naprawdę skupić, żeby zidentyfikować jakieś szanse, czy też pozytywy, w obiektywnie bardzo negatywnym zjawisku jakim jest pandemia. W ostatecznym rozrachunku nie można powiedzieć, że jest pozytywna. Tym, co chciałam przeprowadzić w eseju była reinterpretacja poznawcza. Polega ona właśnie na szukaniu pozytywów i przekształcaniu zjawisk negatywnych w bardziej neutralne, żeby było nam łatwiej. Nie mieliśmy wpływu na sytuację, w której się znaleźliśmy, więc trzeba było podnieść głowę i iść dalej.

-Jakie zatem szanse udało się Pani wynaleźć?

-Chociażby w oświacie. Jak wszyscy uczniowie musiałam przejść na nauczanie zdalne. Początkowo było bardzo trudno , bo nauka wydawała się nieefektywna, bezowocna. Z biegiem czasu nauczyliśmy się pracować w ten sposób, za co należą się wielkie dzięki naszym nauczycielom. Bardzo pozytywnie wspominam na przykład lekcje angielskiego, ponieważ na każdej lekcji nasza nauczycielka zaskakiwała nas jakąś nowa metodą przyswajania materiału. A to quizy, a to różne, interaktywne aplikacje, zajęcia, w których mogliśmy czynnie brać udział. Wciągały ucznia i pozwalały mu opanować materiał.

-A coś oprócz oświaty?

-Zmiany w psychice ludzkiej. Mam na myśli takie rzeczy, jak praca nad kontaktem z drugim człowiekiem w chwili, gdy zostaliśmy wszyscy zamknięci w domach i jedynymi osobami, z którymi widywaliśmy się, była nasza rodzina. Przez jakiś czas musieliśmy wypracować ten kontakt na nowo i każdy potwierdzi, że bywało ciężko. Jednak z badań naukowych wychodzi na to, że wielu rodziców mówi o poprawie relacji z dziećmi, zacieśnieniu więzów, dzięki temu , że wiele rzeczy robiliśmy razem. Wydaje mi się, że po złagodzeniu obostrzeń, kiedy spotkaliśmy się z innym człowiekiem, dalszą rodziną czy przyjaciółmi, bardziej docenialiśmy te momenty, że czas odosobnienia pozwolił nam zrozumieć, jak ważne są dla nas kontakty z innymi lub relacje z bliskimi.

Czyli w jakim sensie pandemia była i nadal jest dla nas nauczką. Jakie możemy z niej wysnuć wnioski na przyszłość?

-Na pewno, żeby nie zapominać o tym co przeżyliśmy. Nawet jeżeli uda nam się pokonać pandemię, mieć to w głowie. Albo chociażby nawyki higieniczne. Praktycznie każdy nauczył się często myć ręce bądź je dezynfekować przy wejściu do lokalu. Wcześniej było z tym różnie. Mam nadzieję, że takie zachowania pozostaną z nami, nawet jeśli ten okres zostanie definitywnie zamknięty. Oby jak najprędzej.

Jakie były kryteria oceny prac przez jury?

-Były rozmaite. Poprawność językowa wywodu, stylistyka, ale najwięcej punktów można było dostać za kreatywność, sposób podejścia do tematu, dokładne opracowanie przytaczanych wątków.

-Jak długi był esej?

-Około trzech i pół tysiąca słów, czyli dziesięć stron wydruku.

-Powiedziała Pani, że mama zachęca do różnych form aktywności. Rozumiem, że Młodzieżowa Rada Miasta jest jedną z nich.

-To akurat również zasługa jednej z moich nauczycielek, która zaproponowała mi udział w wyborach szkolnych i udało się. Byłam bardzo zadowolona, że mogłam zbliżyć się do życia miasta.

Czy rada jest potrzebna, pożyteczna, czy to tylko zawracanie głowy?

-Myślę, że jest jak najbardziej potrzebna, że głos młodzieży jest ważny. Trzeba się udzielać, współpracować z różnymi organami władzy, bo to też praca nad naszą przyszłością. Może ktoś, kiedyś, zasiądzie w prawdziwej radzie i będzie miał jeszcze większy wpływ na kształt naszego miasta.

-Macie kontakt z przedstawicielami najwyższego szczebla władzy samorządowej?

-Tak, zdarzały się rozmowy, dyskusje, spotkania, uczestniczyliśmy w sesjach „dorosłej” Rady Miasta.

-W Bronku była Pani prymusem zdobywając tytuł Złotego Absolwenta, więc od razu rodzi się pytanie: jest Pani kujonem?

-Zawsze bardzo lubiłam się uczyć. Interesuje mnie świat, to co mnie otacza. Jednak nie muszę ślęczeć nad książkami, przyswajanie wiedzy przychodzi mi stosunkowo łatwo.

Jakie ma Pani plany na przyszłość?

-Od października rozpoczynam studia prawnicze na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Później chciałabym dostać się na aplikację radcowską, ponieważ lubię doradzać i pracować z ludźmi. Myślę, jest to coś, w czym bym się odnalazła.

-Jaka była nagroda w konkursie? Sama jego nazwa sugeruje, że wstęp na uczelnię…

-Tak właśnie było, a dodatkowo bezpłatna nauka na pierwszym roku i zniżki czesnego w latach kolejnych.

-Studia w warszawskich, prywatnych uczelniach nie są tanie…

-Nie są, ale postanowiłam pozostać na KUL.

Rozumiem, że jeżeli nie jest Pani kujonem i długo nad książkami nie siedzi, to zajmuje się czymś innym w wolnych chwilach.

-Bardzo interesuję się działalnością społeczną, charytatywną, lubię pracę z dziećmi. Wiele czasu, z przyjemnością, spędzam z moim rodzeństwem, które jest dużo młodsze. Poza tym śpiewam, gram na gitarze…

-Doba musi mieć ze czterdzieści osiem godzin, żeby to wszystko ogarnąć.

-Bywa, że brakuje czasu na sen.


Jan Mazur

Artykuł przeczytano 578 razy

Last modified: 3 września, 2021

Registration

Zapomniałeś hasło?