piątek, 01 marca 2024r.

Biegają, by pomóc innym

Autor: |

Ważna informacja dla rodziców. Jeśli czytacie ten tekst z dziećmi, zajmijcie czymś ich uwagę. Zdradzimy w nim bowiem największą tajemnicę świętego Mikołaja. Okazuje się, że nie wchodzi już do domów przez kominy, a sanie i renifery zamienił na buty biegowe. Kilka lat temu dołączył do Stowarzyszenia „Biegający Świdnik”, by wspólnie z jego członkami organizować Charytatywny Bieg Mikołajkowy.

Wydarzenie na stałe wpisało się w sportowy kalendarz naszego miasta i całej Lubelszczyzny. Przyciąga doświadczonych sportowców, ale też amatorów i fanów Nordic Walking. Wszyscy przebierają się w stroje śnieżynek, mikołajów, choinek, bałwanów czy reniferów i wspólnie ruszają w pięciokilometrową trasę. Nie chodzi jednak o to, kto najszybciej przekroczy linię mety, choć taki sukces również daje zawodnikom dużo satysfakcji.

Tego dnia najważniejsze są dzieci, którym pomagają uczestnicy wydarzenia. O historii imprezy, ludziach, którzy ją tworzą oraz o tym, co chcą osiągnąć, opowiadają Magdalena Borowiec-Różycka, członek zarządu „Biegającego Świdnika” oraz Jacek Gawroński, prezes stowarzyszenia.

– Jak to się stało, że połączyliście bieganie z pomaganiem?

Jacek Gawroński: Prekursorem tej działalności w naszym stowarzyszeniu była Ania Jasińska, która wpadła na pomysł organizowania Charytatywnego Biegu Mikołajkowego. Pierwsza edycja miała miejsce w 2014 roku i zgromadziła 70 osób. Spontanicznie zorganizowaliśmy się dla podopiecznych Placówki Opieki nad Dzieckiem i Rodziną “Nasz Dom” w Rybczewicach. Każdy z nas przyniósł ze sobą jakieś fanty, które podarowaliśmy najmłodszym.

Magdalena Borowiec-Różycka: Uczestnikom bardzo się spodobało. Z roku na rok gromadziliśmy coraz większą liczbę biegaczy. W 2015 roku było ich 208, w 2016 – 339, w kolejnym – 518. 2018 rok był rekordowy. W biegu wystartowało 552 zawodników. Udało się zebrać 25 442,50 zł, które przekazaliśmy na leczenie i rehabilitację Marysi Szlązak i Pawełka Łagowskiego. Staramy się, aby każdego roku pomoc była kierowana do różnych dzieci. Sportowcy doceniają, że zwracamy uwagę na to, co dzieje się wokół nas, reagujemy na cierpienie innych.

– Początkowo biegi odbywały się na rzecz Domu Dziecka w Rybczewicach.

J.G.: Tak było przez pierwsze trzy lata. W kolejnych zdecydowaliśmy się na demokratyczną formę wyboru celu, na który będziemy zbierać pieniądze. Jesteśmy stąd, więc i nasz cel jest lokalny.

M.B.R.: To bardzo cenne, że każdy z nas ma inne zainteresowania. Dzięki temu, że obracamy się w różnych środowiskach, wiemy więcej o osobach potrzebujących pomocy. Stąd pomysł, by każdy miał możliwość zgłoszenia swojego kandydata i opowiedzenia o nim kilku słów. Później wspólnie decydujemy, komu pomożemy tym razem.

– Po trzech latach zmieniliście formę pomocy na indywidualną. Dlaczego?

M.B.R.: Rzeczywistość wokół nas się zmienia. Co chwilę docierają do nas informacje o dzieciach, które potrzebują pomocy. Niestety sygnałów, że jakiś maluszek zachorował i sytuacja jest wręcz dramatyczna, jest bardzo dużo. Stąd nasza decyzja, by dynamicznie reagować na to, co dzieje się wokół nas.

J.G.: Dobrym przykładem będzie tu historia Jasia Karwowskiego, dla którego również zorganizowaliśmy bieg, choć już nie mikołajkowy. O jego przygotowanie poprosiła nas rodzina i przyjaciele chłopca. Mieliśmy tylko 28 dni, ale udało się. Wydarzenie było wielkim sukcesem. Zebraliśmy wtedy 31 tys. zł.

– W tym roku pobiegniecie dla dwójki młodych świdniczan.

J.G.: Będzie to Pawełek Łagowski, który cierpi na dziecięce porażenie mózgowe. Jego mama, Basia, jest członkinią naszego stowarzyszenia. Wiemy, jak wiele wysiłku wkłada razem z mężem w rehabilitację synka, dlatego chcemy im pomóc.

M.B.R.: Drugą osobą jest Martynka Kiryluk, zmagająca się z nowotworem nerwu wzrokowego. Niestety, problemów z jej zdrowiem przybywa. Pieniądze, które zbierzemy, wspomogą ją w leczeniu i dadzą większe szanse na odzyskanie zdrowia. Bardzo zależy nam na tym, żeby udało się zdobyć jak najwięcej środków.

– Impreza się rozrasta. Oprócz tytułowego biegu, odbywa się też marsz Nordic Walking.

J.G.: Widzimy, że jest spore zainteresowanie tą dyscypliną. Jako biegacze trenujemy popołudniami i wieczorami. Zawsze spotykamy kogoś z kijkami. W naszym marszu bierze udział około 50, 60 osób, także to temat rozwojowy.

M.B.R.: To sport dostępny szczególnie dla tych, którzy z jakiegoś powodu nie mogą biegać, ale chcieliby być aktywni. Dzięki temu, że zdecydowaliśmy się na dołączenie tej formy, możemy gościć jeszcze więcej uczestników.

– Ważną częścią Charytatywnego Biegu Mikołajkowego są wolontariusze.

M.B.R.: Pierwsze spotkanie już za nami, ale lista jest wciąż otwarta. Gorąco zapraszamy osoby, które chciałyby jeszcze dołączyć. To fajna okazja, żeby się sprawdzić i pomóc innym ludziom.

J.G.: W ubiegłym roku mieliśmy 104 pomocników spoza stowarzyszenia czy naszych rodzin. Tym razem również chcemy ich tylu przyjąć, by mieć pewność, że impreza będzie bardzo dobrze zabezpieczona.

– Jakie będą ich zadania?

M.B.R.: Obecność wolontariuszy jest dla nas bardzo istotna. Na pewno pomogą policji i straży miejskiej w zabezpieczeniu trasy. Są nieocenieni, jeśli chodzi o pilnowanie mieszkańców, którzy chcących przejść przed biegaczami oraz kierowców samochodów wyjeżdżających z parkingów. Część będzie też zbierała pieniądze w obrębie wydarzenia oraz przy świdnickich parafiach, jeśli proboszczowie wyrażą na to zgodę. Wesprą nas także w kibicowaniu zawodnikom. To na pewno bardzo przyjemna i niezwykle cenna funkcja.

J.G.: Zapraszamy na trasę, gdzie można stworzyć własną strefę kibica. Bieg jest wydarzeniem, podczas którego pokazujemy, że w Świdniku można zrobić wiele dobrego. Większość uczestników jest spoza naszego miasta, więc oceniają nas pod względem życzliwości mieszkańców.

– Jak sprawdzamy się jako kibice?

J.G.: Radzimy sobie. Dla zawodników to bardzo przyjemne, kiedy widzą, że ktoś docenia wysiłek, który włożyli w bieg. Wskazane są wszystkie przejawy sympatii, tym bardziej, że ludzie przyjeżdżają tu w celu charytatywnym. To on jest dla nich priorytetem. Jesteśmy stowarzyszeniem non profit, więc wszystko, co uda nam się zebrać, przeznaczamy na taki cel. Mam nadzieję, że 8 grudnia będziemy się dobrze bawić. Zapraszam też mieszkańców Świdnika, by spróbowali swoich sił w biegu lub w marszu. Czas czy umiejętności nie są tego dnia najważniejsze.

M.B.R.: Oczywiście podczas biegu nie brakuje najlepszych zawodników, którzy lubią się ścigać. Cieszy nas, że przyciągamy tak dobrych biegaczy. Ale w wydarzeniu biorą również udział osoby, które po prostu chcą się dobrze bawić, przebrać się, przebiec po mieście, a przy okazji zrobić coś dobrego. Absolutnie nie trzeba się niepokoić, jeśli nie jest się wytrawnym sportowcem.

– Oprócz biegu, 8 grudnia, odbędzie się też kiermasz. Właśnie ruszyliście ze zbiórką darów.

M.B.R.: W poprzednich latach organizowaliśmy loterię, ale tym razem zdecydowaliśmy się na taką formę. Dzięki temu każdy będzie mógł kupić to, co mu się spodoba. Zbieramy przede wszystkim maskotki, ale można także oddać inne przedmioty. Zachęcamy do kontaktu wszystkich, którzy chcieliby podarować coś od siebie. Widzimy, że na taką formę pomocy bardzo często decydują się najmłodsi, którzy oddają swoje ulubione zabawki. Planujemy też kiermasz ciast, do którego również można się zgłaszać.

– Porozmawiajmy o strojach. To dość niezwykłe, że na początku grudnia na ulicach Świdnika spotyka się tylu mikołajów.

M.B.R.: Trzeba przyznać, że przebrania tworzą klimat imprezy. Dzięki nim jest tak wyjątkowa. 8 grudnia, czyli zaraz po Mikołajkach, wszyscy zaczynamy żyć atmosferą świąt, dlatego tak doskonale odnajdujemy się w tym wydarzeniu. Każdy może wyjść ze swojej codziennej roli i chociaż na moment stać się kimś innym.

– Czy w ciągu tych kilku lat pojawił się strój, który najbardziej zapadł Wam w pamięć?

M.B.R.: Myślę, że kostium Pani Choinki był jednym z tych, które długo będziemy pamiętać. Sam wygląd prze
brania był niesamowity, a bieg w nim… budzi w nas wielki szacunek.

J.G.: Należy dodać, że w tę rolę wcieliła się nasza koleżanka Kasia, która jest mieszkanką Świdnika. Mimo tak oryginalnego stroju, przebiegła całą trasę bez najmniejszego problemu. Co roku organizujemy konkurs na najlepsze przebranie, który mobilizuje uczestników imprezy do kreatywności.

– Biegacze zdradzają już, za kogo przebiorą się tym razem?

M.B.R.: Na razie nie chcą nic mówić. To ma być dla nas wszystkich niespodzianka, ale wiemy, że kilka osób już rozpoczęło przygotowania. Szukają dodatków, szyją, by w dniu finału zrobić efekt „wow”.

– Bieg cieszy się sporym zainteresowaniem. Czy można się jeszcze zapisać?

J.G.: W tym roku zarezerwowaliśmy dla uczestników 650 miejsc. Zostało około 270. Zapisy prowadzone są na stronie www.frslublin.pl. Aby dołączyć do listy, trzeba zarejestrować się w systemie. Zajmuje to zaledwie kilka minut i jest bardzo proste. Zapisy kończą się 4 grudnia, o godzinie 23.59. Wtedy system automatycznie się blokuje. Jeśli zostanie kilka wolnych miejsc, to w sobotę, w przeddzień biegów, zapraszamy do biura zawodów, które będzie otwarte od godz. 15.00 w Miejskim Ośrodku Kultury. Wygląda jednak na to, że limit miejsc zostanie wyczerpany już wkrótce.

M.B.R.: Przypominamy też o kategoriach. W tym roku nagrodzimy trzy pierwsze miejsca w klasyfikacji generalnej kobiet i mężczyzn oraz w klasyfikacji Powiatu Świdnickiego. Uhonorujemy też najliczniejsze drużyny oraz najciekawsze przebranie. Jesteśmy ciekawi, kto tym razem przyjedzie do nas z największą reprezentacją.

– Co dla Was, jako organizatorów, jest najważniejsze w tym wydarzeniu? Co zostaje z Wami po każdej kolejnej edycji?

M.B.R.: Jesteśmy osobami, które mają rodziny, swoje życie, pracę. Nie jesteśmy profesjonalistami, jeśli chodzi o organizację imprez. To trudne zadanie, ale w momencie, kiedy ruszamy z tematem, spotykamy osoby, które chcą nam bezinteresownie pomóc. Mają różne umiejętności i świetne pomysły, którymi się z nami dzielą. Charytatywny Bieg Mikołajkowy działa jak magnes. Przyciąga ludzi z dobrymi sercami i energią. Dla mnie to jest niesamowite.

J.G.: Najważniejszy jest cel charytatywny, bezpieczeństwo, ale też liczba osób, które wokół siebie zrzeszamy. Im nas więcej, tym więcej jesteśmy w stanie osiągnąć. Już samo to, że ludzie nas chwalą i że bieg jest naszą flagową imprezą, a od 3 lat mamy komplet uczestników, to dla nas duże osiągnięcie. Czujemy satysfakcję, że ci wszyscy ludzie spędzają z nami czas. Mamy nadzieję, że jeszcze długo będziemy mogli kontynuować nasze działania.

M.B.R.: Pracę nad biegiem zaczynamy już w sierpniu. Pamiętam taką sytuację, kiedy zadzwoniłam do jednego ze sponsorów imprezy i powiedziałam, że to już czas. On zdziwiony odpowiedział „Ale jak to? To już?”, bo za oknem wciąż było słońce i wszyscy jeszcze żyli latem. No właśnie, ale żeby zorganizować tego rodzaju wydarzenie, trzeba dużo wcześniej zacząć działać.

VI Charytatywny Bieg mikołajkowy odbędzie się 8 grudnia, o godzinie 10.00. start i meta będą zlokalizowane na parkingu przed budynkiem MOK.

Agata Flisiak

Artykuł przeczytano 2170 razy

Last modified: 22 listopada, 2019

Registration

Zapomniałeś hasło?

Zmień język »