poniedziałek, 10 maja 2021r.

Batalia o przetrwanie

Autor: |

Polskie regionalne porty lotnicze walczą o przetrwanie. Od czasu pierwszego zawieszenia lotów, które nastąpiło 17 marca 2020 roku nie mogą podnieść się z zapaści.  W jeszcze trudniejszej sytuacji niż większość z nich znalazł się Port Lotniczy Lublin. Jako jeden z trzech spośród czternastu portów, regionalnych decyzją Komisji Europejskiej nie otrzymał finansowej pomocy rządowej. Powód? Niekorzystna definicja straty przyjęta przez Komisję Europejską.

W lutym i marcu przez świdnickie lotnisko przewinęło się nieco ponad 2100 pasażerów. Wykonano około 250 operacji lotniczych. To niewielki procent w porównaniu z analogicznymi okresami roku 2019. Trzeba jednak pamiętać, że niektóre lotniska w Polsce nie zobaczyły ani jednego pasażera, ponieważ nie miały żadnego połączenia lotniczego.

Jak podkreśla Andrzej Hawryluk, prezes zarządu PLL, największe straty poniesione przez Port Lotniczy Lublin wynikały z wprowadzonych ograniczeń w ruchu lotniczym, w szczególności z zakazu wykonywania krajowych i międzynarodowych pasażerskich połączeń lotniczych. Przyczyniło się to do znacznego zmniejszenia przychodów.

Jak utrzymać się na powierzchni? 

Świadomy powagi sytuacji Związek Regionalnych Portów Lotniczych zwrócił się do Komisji Polityki Spójności Terytorialnej i Budżetu Unii Europejskiej z wnioskiem o dopuszczenie polskich lotnisk regionalnych do grona beneficjentów finansowego wsparcia w perspektywie finansowej 2021-2027. ZRPL zaznaczył, że w ubiegłym roku polskie lotniska regionalne odnotowały bardzo duży spadek ruchu pasażerskiego. Zmniejszył się on aż o 70% w porównaniu z 2019 rokiem.
W swoim stanowisku organizacja podkreśla, że po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku, jedynie w perspektywie finansowej 2007-2013 polskie porty lotnicze znalazły się w gronie beneficjentów. W tym czasie spółki zarządzające lotniskami skutecznie skorzystały ze wsparcia finansowego UE. Rzetelne przygotowanie realizacji oraz rozliczenie projektów objętych dofinansowaniem, zaowocowało wtedy znaczną rozbudową infrastruktury polskich lotnisk. Po wybuchu tzw. pandemii porty lotnicze przeszły jednak od fazy rozwoju do działań mających na celu uratowanie wszystkiego, co tylko się da.
– Przede wszystkim utrzymujemy optymalną strukturę zatrudnienia. Według standardów europejskich, dla lotnisk obsługujących poniżej miliona pasażerów rocznie, zatrudnienie w Porcie Lotniczym Lublin kształtuje się poniżej średniej. Spółka utrzymuje płynność finansową, dzięki solidarnemu wsparciu samorządów, które terminowo wywiązują się z przyjętych zobowiązań. Jednocześnie Port Lotniczy Lublin poszukuje dodatkowych obszarów aktywności i przychodów z działalności pozalotniczej, między innymi usług cargo – tłumaczy A. Hawryluk.

Potrzeba inwestycji

– Pandemia koronawirusa zatrzymała rozwój polskich lotnisk regionalnych, które w ostatnich latach skutecznie zmniejszały dystans dzielący je od zachodnioeuropejskich odpowiedników. Po zakończeniu kryzysu porty w regionach wrócą na ścieżkę wzrostu. Jednak, żeby utrzymać konkurencyjność, będą musiały inwestować. Łączna wartość niezbędnych projektów opiewa na kwotę około 3 miliardów złotych. Tymczasem sytuacja finansowa lotnisk w regionach po zakończeniu kryzysu będzie trudna – mówi Artur Tomasik, prezes zarządu Związku Regionalnych Portów Lotniczych.
Zarówno Artur Tomasik, jak Andrzej Hawryluk podkreślają, że odtworzenie ruchu pasażerskiego potrwa co najmniej kilka lat. Pesymistyczne oceny mówią nawet o perspektywie roku 2029. Jednak znacznie dłużej potrwa odbudowa finansów lotniskowych spółek

Szansa w cargo?

Łagodząc skutki pandemii zarząd PLL podejmuje kroki w kierunku uruchomienia nowych obszarów działalności. Jak się okazuje jest to jedyny segment lotniczych usług przewozowych, który nie ucierpiał aż tak znacznie. Urząd Lotnictwa Cywilnego podał, że w pierwszych trzech kwartałach 2020 roku w polskich portach przewieziono 71,4 tys. ton cargo lotniczego. Stanowi to spadek o 20,3 proc. w porównaniu do analogicznego okresu 2019 roku. Wynika on ze zmniejszenia liczby lotów samolotów pasażerskich, na których pokładach przewożona jest duża część przesyłek cargo. Liczba operacji lotniczych cargo w pierwszych trzech kwartałach 2020 roku spadła jednak w stosunku do 2019 roku o zaledwie 1,5 proc.

Na naszym lotnisko taka usług jest również realizowana. PZL Świdnik wysyłał stąd już  belki ogonowe i inne elementy śmigłowców.

Letnia nadzieja

Polskie lotniska liczą na to, że część strat uda się odbudować podczas tegorocznego sezonu letniego, bo Polacy są spragnieni podróżowania. Większość portów wystartowała już z ofertą wakacyjną.

– Mamy nadzieję, że ten segment ruchu będzie na podobnym, a być może wyższym, poziomie niż przed rokiem. Wówczas mieliśmy dwa połączenia wakacyjne do Chorwacji i Grecji, które cieszyły się powodzeniem wśród mieszkańców regionu. W tym roku liczymy na większe zainteresowanie podróżnych, którzy oswoili się do życia w innych realiach i chcą wyjechać na wakacje. Linie lotnicze Wizzair już rozpoczęły sprzedaż biletów do Chorwackiego Splitu z wylotem z naszego lotniska. Lotnisko rozszerzyło też specjalną usługę dla załóg samolotów biznesowych  – mówi Andrzej Hawryluk.

W 2019 roku trzynaście polskich lotnisk regionalnych obsłużyło 30,2 mln pasażerów, Ta liczba przełożyła się na wkład w PKB Polski na poziomie około 16 miliardów złotych i utrzymanie około 100 tysięcy miejsc pracy bezpośrednio na lotniskach oraz w branżach powiązanych z transportem lotniczym. To tak zwane pośrednie i indukowane miejsca pracy, które zostały wygenerowane przez działalność lotnisk również w naszym regionie. Funkcjonowanie lotnisk regionalnych ma również zasadnicze znaczenie dla zrównoważonego rozwoju Polski. Lokalne lotniska są niezbędne i istotne dla zapewnienia dostępności komunikacyjnej, przez co w znaczący sposób przyczyniają się do rozwoju gospodarczego, wyrównywania szans i tworzenia miejsc pracy.
jmr

Artykuł przeczytano 376 razy

Last modified: 27 kwietnia, 2021

Registration

Zapomniałeś hasło?