wtorek, 20 kwietnia 2021r.

10 lat na Tysiąclecie

Autor: |

Rok 1966 upłynął pod znakiem obchodów 1000-lecia państwa polskiego. O chrzcie Polski, który był symbolicznym początkiem tego państwa nikt raczej oficjalnie nie wspominał, ale cóż, taki urok czasów.

Nikt też szczególnie nie rozwodził się nad jubileuszem 10-lecia Głosu Świdnika, który był wtedy dwutygodnikiem Samorządu Robotniczego WSK, bez obecności Komitetu Zakładowego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej w winiecie. Epicentrum rządów Władysława Gomółki, I sekretarza Komitetu Centralnego, niespecjalnie odbijało się na repertuarze kina Lot. W maju, miesiącu wyjątkowym dla komunistycznej władzy z powodu święta klasy robotniczej, spośród 19 wyświetlanych w kinie filmów, tyko dwa były produkcji radzieckiej. Jedynie słuszne tytuły: „Na polu chwały” i „Spotkanie na przepustce”, wspierane sojuszniczo przez kubański „Pedro odchodzi do Sierry”, nie miały wielkich szans w walce o popularność z amerykańskimi, imperialistycznymi: „Herbaciarnią pod Księżycem”, „Siedem narzeczonych dla siedmiu braci” i „Jednym przeciw wszystkim”, wspieranym przez dekadenckie, francuskie obrazy: „Słaba płeć” oraz „Ucieczka z Paryża”. Radzieckim filmom wbili też nóż w plecy pseudobraterscy Polacy, „Krzyżakami” oraz „Faraonem”.

Niosąc wysoko sztandar edukacji kinematograficznej, Głos Świdnika niezmordowanie tropił również wszelkie nieprawidłowości społeczne. Autor, bądź raczej autorka podpisująca się inicjałami „ac” rozpoczynała karierę dziennikarki śledczej opisując ohydny proceder gubienia kluczy do skrzynek pocztowych: Pisaliśmy o tym, że poczta dysponuje skrytkami , do których niestety nie ma kluczy, wobec czego nie mogą być wykorzystane.

Po tym przygnębiającym doniesieniu wlała jednak w serca czytelników jutrzenkę nadziei, ale też  sporą dawkę uwag wychowawczych: Miło nam zawiadomić, że klucze już są i wszyscy chętni, za niewielka opłatą, mogą mieć własną skrzynkę pocztową. Jest to dla wielu względów wygodne. Dlatego też apelujemy do tych, co już mają oraz do tych, co zamierzają założyć sobie skrytkę: nie gubcie kluczy! W przypadku rezygnacji ze skrytki, zwracajcie klucze poczcie, żeby po Was mogli skorzystać inni…

Jedno od tych czasów pozostało niezmienne, skrytkę pocztową faktycznie czasem warto mieć.

Lotnicze rozterki

Świdnik 1966 roku był już od dziesięciu lat miastem ludzi przestworzy. Opisywana w Głosie historia, ponoć prawdziwa, opisuje przygodę jednego z nich. Czy nadzwyczajnie rozgarniętego, rozstrzygnijmy sami: Pewnego razu, jeden z pilotów, bardzo zresztą miły, o usposobieniu wrodzonego gawędziarza, również bardzo popularny w zakładzie, powracał z dłuższego lotu i stracił orientację w terenie. Postanowił jednak za wszelką cenę ustalić miejsce, nad którym się znajduje. A ponieważ przelatywał w pobliżu stacji kolejowej, postanowił zniżyć się i odczytać nazwę stacji, a tym samym nazwę miejscowości. Pierwszym razem próba się nie udała, zdołał odczytać TO… Sądził, że znalazł się nad jakąś Topolową Wolą. Ale miejscowości takiej w ogóle na kursie lotu nie było, więc ponowił próbę, w celu dokładnego odczytania tablicy na peronie stacji. Tym razem pilot ów odniósł pewien sukces, bo odczytał TOWA…

Ponieważ nie ustalił jeszcze nazwy, w myśl zasady „do trzech razy szuka”, zniżył się po raz trzeci. Zniżył się do takiej wysokości, że wywołał nie lada panikę oczekujących na pociąg. Osiągnął jednak upragniony cel, odczytał STACJA TOWAROWA….

Tak, że tak…co tu komentować. Przecież mapy ludzkość wynalazła dużo później.

Można by pomyśleć, że z okazji jubileuszu dziesięciolecia Głos Świdnika pisał tylko o głupotach, ale nie. W rubryce „Ciekawostki techniczne” czytamy: Na nowe niebezpieczeństwo będą narażeniu pasażerowie naddźwiękowych samolotów transportowych. Ponieważ samoloty te będą latały na wysokości rzędu 20000m, zdrowiu pasażerów będzie grozić promieniowanie kosmiczne, a szczególnie przy zwiększonej ilości wybuchów na słońcu.

Na obronę autora można tylko wyrazić przypuszczenie, że artykuł był wynikiem przepisania fragmentumateriału z prasy zagranicznej, a nie własnych badań.

ORMO czuwa

Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej była formacją niespełnionych kandydatów na milicjantów. W Świdniku wypełniała rozmaite zadania, wśród których było też czuwanie nad przestrzeganiem przepisów drogowych. Na celowniku znajdowali się rzecz jasna szczególnie motocykliści, którzy już wtedy, zwłaszcza na odcinku drogi między przejazdem kolejowym a WSK: pozwalają sobie na wręcz niebezpieczną jazdę, pokonując go z nadmierną szybkością i ostro ścinają zakręt.

Akcja bardzo sprawnie przeprowadzona przez „drogowców”, członków ORMO, przyniosła nie lada pokłosie. Kilku posiadaczy pojazdów mechanicznych rozstało się z prawem jazdy, a około 50 motocyklistom wlepiono mandaty karne w wysokości od 50 do 70 złotych. Przeciwko wyjątkowo opornym wystawiono wnioski do kolegium karno-orzekającego.

Inna sprawa, że na odcinku drogi od przejazdu do zakładu należałoby ustawić znak drogowy ograniczający szybkość jazdy – zauważa przytomnie reporter.

Pieniądz się nie liczył?

Mówią, że za czasów komuny pieniądz się nie liczył. A jednak. W Prima Aprilis 1966 roku Prezydium Miejskiej Rady Narodowej i Miejski Komitet Frontu Jedności Narody wystosowały do pracowników świdnickich zakładów i mieszkańców Świdnika apel, który wcale żartem nie był: Drodzy obywatele – mieszkańcy miasta Świdnika, pracownicy zakładów pracy, biur, instytucji i urzędów. Nasze młode, socjalistyczne miasto, w którym mieszkamy i pracujemy, wymaga generalnego uporządkowania w zakresie zieleni, miejsc zabaw i wypoczynku, bezpieczeństwa drogowego oraz warunków higieniczno-sanitarnych. Do chwili obecnej praca na tych odcinkach przebiega bardzo wolno z uwagi na brak dostatecznej ilości środków finansowych. Mając na uwadze powyższe potrzeby miasta oraz fakt, że uporządkowanie jego jest naszym wspólnym, bardzo żywotnym interesem, zwracamy się do Was obywatele z gorącym apelem o przepracowanie minimum10 roboczogodzin w ciągu roku przez każdego z mieszkańców i pracowników miasta Świdnika w czynie społecznym.

Osoby nie mogące z takich czy innych względów pracować, proszone są o wniesienie swego wkładu wgotówce, w przeliczeniu 5 zł za 1 roboczogodzinę. Wpłaty należy dokonać na konto Miejskiego Komitetu Czynów Społecznych przy PMRN w Świdniku.

Jesteśmy przekonani, ze społeczeństwo miasta Świdnika podejmie nasz apel, aby wspólnym wysiłkiem uporządkować i upiększyć nasze miasto dla dobra nas samych i naszych dzieci.

W porównaniu z pierwszym wydaniem, po dziesięciu latach działalności, stopka redakcyjna Głosu była naprawdę wypasiona. Redagował go zespół w składzie: Alicja Chwałczyk, Mieczysław Kruk, Marian Kos (redaktor naczelny i techniczny), Włodzimierz Lorenc (zastępca redaktora naczelnego), Mieczysław Nowak (sekretarz redakcji), Zbigniew Piasecki i Edward Wesołowski. Adres redakcji: Świdnik k/Lublina, ul. Przodowników Pracy, tel. Centrala 18-80, wewn. 311.

Artykuł przeczytano 246 razy

Last modified: 14 marca, 2021

Registration

Zapomniałeś hasło?